Reklama

Michał Szułdrzyński: Morawiecki nie przekonał nikogo

Pomysł, by premier pojechał do Strasburga i przedstawił argumenty rządu w sporze z Unią, nie był zły. Jednak ta misja nie mogła się skończyć sukcesem. Nie z powodu złej woli instytucji UE, ale dlatego, że obie strony mówią innym językiem.
Michał Szułdrzyński: Morawiecki nie przekonał nikogo

Foto: AFP

Już sam tytuł debaty w Parlamencie Europejskim był dla polskiego rządu niewygodny: „Kryzys w praworządności w Polsce i prymat prawa unijnego". Z jednej strony stawiał Polskę pod pręgierzem, a z drugiej precyzyjnie pokazywał, co jest przedmiotem sporu. Stawka jest wysoka, bo chodzi o odmrożenie środków z Krajowego Planu Odbudowy. Mateusz Morawiecki postanowił więc wziąć byka za rogi i samemu wystąpić przed europosłami.

Mówił inaczej niż tydzień temu w polskim Sejmie, gdy grzmiał, że nie będziemy respektować wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE, które rząd uzna za godzące w jego interesy. W Strasburgu uznał prymat prawa unijnego nad ustawodawstwem krajowym, zapowiedział też likwidację Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, czego domagał się TSUE. Choć oczywiście nie powiedział, że likwidacja izby jest efektem wyroku, tylko woli polskiego rządu.

Czytaj bez ograniczeń RP.PL

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
- 2 newslettery dla subskrybentów,
- w subskrypcji rocznej – dodatkowo magazyny Nauka i Historia
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama