Biorąc pod uwagę niepopularność „partii władzy" w społeczeństwie, można z góry założyć, że swój wynik zawdzięcza niebywałym, ale i doprowadzonym do doskonałości fałszerstwom. Ich skala zacznie być ujawniana (pewnie tylko częściowo) dopiero miesiące po głosowaniu. A to znaczy, że nie wpłynie to w znaczący sposób na sytuację w kraju.
Część ekspertów co prawda przestrzega, że złość w rosyjskim społeczeństwie narasta. A temperaturę nastrojów podgrzało jeszcze wiele dni głosowania, w ciągu których bez przerwy pojawiały się informacje (mimo cenzorskich filtrów ustanowionych w internecie) o chwilami dość bezczelnych fałszerstwach. To, co wcześniej (na przykład w latach 2010 i 2011, gdy fałszowanie wyników wyborów doprowadziło do ogromnych manifestacji) trwało przez jeden dzień, teraz docierało do Rosjan aż przez trzy.