W aparacie sprawiedliwości – bo służb specjalnych nie zawsze ta zasada dotyczy – wszelkie procedury powinny być jak najbardziej przejrzyste. Opinia publiczna powinna na przykład mieć pełną wiedzę na temat decyzji o obsadzie prokuratur.
Niestety, odwołanie prokuratora Cezarego Kamińskiego, o którym piszemy dziś w "Rzeczpospolitej", budzi wątpliwości. Jeśli rzeczywiście jest tak, jak mówią nasi informatorzy, sprawa jest bardzo poważna. Wiele bowiem wskazuje na to, że niewygodny dla grupy miejscowych biznesmenów stróż prawa został usunięty ze stanowiska. Dlaczego? Nie ma jasnej odpowiedzi.
Prokurator apelacyjny z Białegostoku Andrzej Tańcula mówi nam wprost, że przyczyny usunięcia Kamińskiego nie są merytoryczne. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski tłumaczy zaś, że sprawa ma związek z konfliktem wokół śledztwa w sprawie zabójstwa Krzysztofa Olewnika.
Trzeba jednak pamiętać, że jeszcze całkiem niedawno ten sam minister Ćwiąkalski chwalił tego samego prokuratora Kamińskiego właśnie za nadzorowanie śledztwa w sprawie Olewnika.
Za dużo jest w tej sprawie znaków zapytania. Jak to możliwe, że odwołano prokuratora z powodów innych niż merytoryczne? I jakie mogły być te inne przyczyny?
Przypomnijmy, że Zbigniew Ćwiąkalski przygotował niedawno ustawę o rozdzieleniu funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, by uwolnić prokuraturę od wpływu polityków. Skoro takie są jego intencje, to dziś – wciąż jeszcze będąc ministrem i prokuratorem w jednej osobie – powinien być szczególnie ostrożny, gdy przeprowadza w tak niejasnych sytuacjach zmiany kadrowe.
Być może są jakieś poważne powody, dla których Cezary Kamiński powinien przestać pełnić swoją funkcję. Ale jeśli tak jest, to opinia publiczna ma prawo poznać powody jego odwołania, a minister sprawiedliwości ma obowiązek je ujawnić. W przeciwnym razie niezbędna może się okazać kolejna komisja śledcza ds. nacisków.
[ramka]Skomentuj [link=http://blog.rp.pl/blog/2008/12/03/igor-janke-niejasne-intencje-ministra-cwiakalskiego/]na blogu[/link][/ramka]