Reklama

Gdy rechot zastępuje myśl

"Stało się sukcesem na zaskakującą skalę i przyniosło najważniejsze nagrody teatralne" – napisała "Gazeta Wyborcza" o wrocławskim przedstawieniu "Sprawy Dantona" Stanisławy Przybyszewskiej w reżyserii sławnego Jana Klaty. Obejrzałem je we wtorek dzięki TVP Kultura.
Piotr Zaremba

Piotr Zaremba

Foto: Rzeczpospolita

Jego bohaterowie robią miny debilów. Tarzają się po scenie, rżą i macają. Danton polewa żonę wodą z wiadra, Robespierre paraduje z kwiatem w ustach. Może Klata kpi z rewolucjonistów jako bandy głupków? Ale to nie ta sztuka, a jeśli już, to mądrej kpiny powinien się uczyć od Monty Pythonów. A tu mamy kopniaki w brzuch jak w farsie i wygibasy Dantona w rytm "Children of Revolution". Obśliniony Robespierre (skąd w ogóle jego historyczna rola?) mówi językiem kompletnie sprzecznym z jego błazeńskimi minami. Wszyscy inni też.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama