Reklama

T-Mobile, konsument i brak kultury - Zaremba

W sobotę odcięto mnie od świata. Nie mogłem dzwonić z komórki ani wysłać esemesa. Nie wpuszczało mnie do Internetu.

Aktualizacja: 22.02.2012 19:20 Publikacja: 22.02.2012 19:18

Piotr Zaremba

Piotr Zaremba

Foto: Fotorzepa, Raf Rafał Guz

Pech chce, że i tu, i tu korzystam z tej samej firmy: T-Mobile. W niedzielę pognałem do punktu T-Mobile w centrum handlowym, przerażony: wzięto mnie za niesolidnego płatnika. Ale młodzi pracownicy obwieścili: jest awaria nadajników, my też nie możemy dzwonić. Za kilka godzin świat wróci do normy.

I komórka, i Internet to moje narzędzia pracy, także w weekendy. Dopiero późnym wieczorem telefon, ale nie Internet, zaczął czasem łączyć. Uderzyłem do konsultantów firmy. Pierwszy o awarii nie słyszał (choć w punkcie słyszeli), więc usiłował mi radzić, jak się logować. Rozłączyło nas – awaria wróciła. Rano w poniedziałek pani pouczyła, że "technicy mają na rozwiązanie problemu 60 godzin". Po południu działał i Internet.

Nie narzekałem nigdy na T-Mobile, są mili, wybaczają obsuwy w płatnościach. Ostatnio sami zaproponowali tańszą taryfę – bym, jak powiedziano, nie uciekł do konkurencji. Jednak żadnej z obsługujących mnie osób tym razem nie przyszło do głowy powiedzieć w imieniu firmy "przepraszam", choć przez dwa dni płaciłem abonament za nieistniejącą usługę. T-Mobile przysyła mi e-maile, gdy na czas nie płacę.  A tu ani słowa wyjaśnienia.

Owszem są gorsi, w Aster City, gdzie mam kablówkę, konsultant na moje protesty, że odejdę do konkurencji, obwieścił: nie odejdzie pan, właśnie kupiliśmy UPC. W T-Mobile jest sympatyczniej. Ale do zachodniej kultury daleko.

Źródeł można szukać różnych: od dziedzictwa PRL po przywołaną przez czekistowskiego konsultanta monopolizację rynku (w komórkach jest z tym lepiej niż w kablówkach). Winny jest pewnie i polski bałagan. Po dwóch dniach dostałem esemesa: "Zgłoszony problem techniczny został rozwiązany". Możliwe, że w samej firmie awaria pozostała częściowo zjawiskiem tajemnym. W weekend się wypoczywa.

Reklama
Reklama

Ale powód jest poważniejszy. Taki, że i o przewagach Zachodu będziemy niedługo może mówić w czasie przeszłym. I ci młodzi konsultanci, i ich starsi szefowie stają się produktem nowej popkultury. Ona zakłada, że ma się raczej prawa niż obowiązki. Że się żąda, nie służy. Nie ma tu miejsca na kupiecką uprzejmość, kapitalizm bez kultury zaczyna przypominać realia z Barei. My mamy to wcześniej, bo u nas już komunizm zostawił spalone pole.

Autor jest publicystą "Uważam Rze"

Komentarze
Michał Szułdrzyński: Dyplomatyczne zwarcie ambasadora USA i marszałka Sejmu. Komu szkodzi spór o Trumpa
Komentarze
Mirosław Żukowski: Trudna radość z olimpijskiej zimy
Komentarze
Bogusław Chrabota: Niefortunny komunikat ambasadora Rose'a
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Koniec New START to zła wiadomość dla Rosji i szansa dla Donalda Trumpa
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Rozmienianie RBN na drobne. Duży błąd Karola Nawrockiego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama