Reklama

Porozumienie UE-Mercosur: Handlowy sukces Europy

Po raz pierwszy od powołania unii bankowej siedem lat temu Bruksela pokazała, że jest zdolna do poważnych decyzji, że liczy się na świecie.
Prezydent Argentyny Mauricio Macri, szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker i prezydent Brazyl

Prezydent Argentyny Mauricio Macri, szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker i prezydent Brazylii Jair Bolsonaro

Foto: AFP

Porozumienie zawarte między czterema krajami Ameryki Południowej tworzącymi Mercosur a Wspólnotą nie może oznaczać powstanie największej strefę wolnego handlu, ale też w czasach brexitu i amerykańsko-chińskiej wojny handlowej pokazuje, że nie jesteśmy skazani na protekcjonizm.

Jednakże, rolnicy z Francji, Polski i Irlandii uważają, że koszt tego sukcesu jest zbyt wysoki. Ostrzegają przed zalaniem Europy argentyńską i brazylijską wołowiną, która ich zdaniem nie tylko będzie tańsza, ale też zostanie wyprodukowana bez respektowania unijnych norm sanitarnych i kosztem dalszego karczowania puszczy amazońskiej.

To gruba przesada. Co prawda sama Argentyna mogłaby wyżywić 400 mln osób, dziewięć razy więcej, niż ma obywateli, tak korzystne są tam warunki naturalne, ale Bruksela zadbała, aby wielkość importu nieobjęta cłami była relatywnie niewielka. Unijni urzędnicy są też zaprawieni w egzekwowaniu od krajów trzecich unijnych norm: wie o tym doskonale chociażby Maroko, próbujące konkurować na rynku warzyw i owoców z Hiszpanią.

Prawda jest taka, że to porozumienie będzie o wiele więcej kosztować Argentynę i Brazylię. To kraje, które od dziesięcioleci wychodziły z założenia, że są tak wielkie, iż mogą być niemal samowystarczalne. Pod osłoną wysokich ceł, skomplikowanych regulacji i powszechnych układów korupcyjnych wyrosły tam bardzo niewydolne gospodarki. Dość wspomnieć, że Brazylia, kolos wielkości kontynentu europejskiego, obdarzony znakomitym klimatem i żyznymi ziemiami, jest dużo biedniejsza od Białorusi czy Macedonii Północnej, zaś koszt wyprodukowania tam porównywalnego samochodu jest dwukrotnie wyższy niż w Meksyku.

Teraz to wszystko się zmieni. Zaczynając właśnie od samochodów, które po stopniowym zniesieniu 35-procentowych ceł będą musiały konkurować choćby z niemieckim przemysłem motoryzacyjnym.

Reklama
Reklama

Ta szokowa terapia nie byłaby możliwa, gdyby nie głęboki kryzys gospodarczy, który uświadomił Brazylijczykom, że ich dotychczasowa strategia prowadzi na manowce. Takie było źródło zwycięstwa ultrakonserwatywnego, kontrowersyjnego prezydenta Jaira Bolsonaro.

Ale swoją rolę odegrał też Donald Trump. Sposób, w jaki potraktował Meksyk i – szerzej – porozumienie NAFTA, uświadomił Brazylijczykom, że Ameryka, podobnie zresztą jak Chiny, jest ryzykownym partnerem. To jest chwila dla Europy.

Komentarze
Rusłan Szoszyn: Sprawa Andrzeja Poczobuta obnaża bezradność polskiej dyplomacji
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Komentarze
Marek Kozubal: Jak IPN stał się pudłem rezonansowym antyukraińskiej narracji
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Iran obnażył Trumpa. Dymisja Kenta pokazuje skalę błędu Białego Domu
Komentarze
Jacek Czaputowicz: Kompromis wokół SAFE ciągle możliwy. Czy Karol Nawrocki załatwi w Niemczech to, co obiecuje?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama