Reklama

Dylematy prezesa PiS

Co można myśleć o partii, która poważnie aspiruje do zwycięstwa w wyborach parlamentarnych, a zarazem ma ciągle problem z wyłonieniem swojego kandydata w wyścigu o prezydenturę?

Publikacja: 12.08.2014 02:00

Dylematy prezesa PiS

Najprawdopodobniej brakuje jej wyrazistego, charyzmatycznego lidera.

Tyle że w przypadku PiS – bo chodzi o to ugrupowanie – sprawa wygląda zupełnie inaczej. Jest przecież Jarosław Kaczyński. Polityk ten ma z pewnością mnóstwo słabych punktów, ale charyzmy mu nie brakuje. Potrafi przemówić do emocji wielu Polaków i porwać za sobą tłumy.

A jednak prezes PiS – przynajmniej na razie – nie kwapi się do wzięcia udziału w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Tyle że jego partia do wyścigu o prezydenturę kogoś przecież musi wystawić. Na giełdzie nazwisk pojawiają się więc umysły akademickie, profesorowie: historyk, znawca stosunków polsko-rosyjskich i dziejów Rosji Andrzej Nowak, socjolog (i od niedawna europoseł) Zdzisław Krasnodębski, ekonomistka Zyta Gilowska. Ten zestaw dobrze oddaje charakter formacji Kaczyńskiego – ugrupowania odwołującego się do etosu polskiej inteligencji.

Jednak z całej wymienionej trójki doświadczenie polityczne ma tylko Gilowska. Nie wiadomo jednak, ?czy była wicepremier i minister finansów ze względu na kłopoty zdrowotne wróci do polityki. Pozostają zatem Nowak i Krasnodębski. Obydwaj dali się poznać jako autorzy przenikliwych, błyskotliwych analiz dotyczących transformacji ustrojowej w Polsce.

Ale prezydentura to coś więcej niż głęboka refleksja nad dobrem wspólnym. Wydaje się, że głową państwa powinien być człowiek zahartowany w politycznych bojach i mający pojęcie o mechanizmach władzy od jej kuchni.

Reklama
Reklama

Dlatego tak dobrym kandydatem na prezydenta był w roku 2010 Jarosław Kaczyński. Do zwycięstwa brakowało mu wtedy naprawdę niewiele.

To fakt – prezes PiS nigdy nie miał ochoty na prezydenturę. ?Bardziej odpowiadała mu teka premiera. Co więcej, dziś ambicją Kaczyńskiego jest udowodnienie Donaldowi Tuskowi, że będzie ?o niebo lepszym szefem ?rządu niż on.

A jednak rolą lidera najsilniejszej partii opozycyjnej jest ubieganie się o stanowisko głowy państwa. To normalne, logiczne i politycznie sensowne. Nawet jeśli ryzykuje się kolejną porażkę.

Komentarze
Michał Szułdrzyński: Czy to już czas na kordon sanitarny wokół partii Grzegorza Brauna?
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Zamach na generała GRU. Rosja chce wbić klin między Polskę a USA
Komentarze
Bogusław Chrabota: Ciszej nad tą trumną? Spór, który spolaryzował Polskę
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Czy ambasador Tom Rose pomoże Włodzimierzowi Czarzastemu budować silną Lewicę?
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Dyplomatyczne zwarcie ambasadora USA i marszałka Sejmu. Komu szkodzi spór o Trumpa
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama