Reklama

Bogusław Chrabota: Trauma niemiecka jak trauma smoleńska

Nie znamy jeszcze szczegółów, ale rozum każe protestować przeciw traktowaniu tej zbrodni jako samobójstwa. Świadome zabicie 150 osób, hodowanie w głowie nawet przez kilka minut myśli, że pociągnie się za sobą śmierć tylu bezbronnych i niewinnych ludzi nie może być tożsame z chęcią samounicestwienia.
Bogusław Chrabota: Trauma niemiecka jak trauma smoleńska

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Obok niej, nawet jeśli taki był pierwotny motyw sprawcy, czaił się zbrodniczy, antyludzki plan. W tym sensie to był zamach, masowe morderstwo. Wykonane z precyzją i konsekwentnie przez człowieka, którego rola społeczna, zawód polega na zaufaniu.

Zwykle boję się prostych wniosków i uogólnień, ale trudno wykluczyć, że przypadek Andreasa Lubitza będzie na długie lata niemiecką traumą. Nie tylko przez to, że trudno to zdarzenie wyrzucić ze społecznej świadomości. Także, a może przede wszystkim dlatego, że jego przypadek musi być uznany za jakiś przyczynek do diagnozy psychiki narodowej naszych przyjaciół znad Renu. Czające się w poddanej skrajnej dyscyplinie roli szaleństwo. Zbrodniczy zamysł nie do odkrycia wśród tych, którym się najbardziej wierzy. Z czego to wynika? I co mówi o współczesnym świecie, który wydaje się bezpieczny i przewidywalny, ale za którym czai się namacalna zbrodnia.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama