Piorun kulisty: świecąca barwna kula, niewielkiej średnicy, zwykle poruszająca się na niewielkiej wysokości ruchem gwałtownie zmieniającym kierunek, mogąca przenikać do pomieszczeń” („Encyklopedia powszechna”, Larousse). W internecie roi się od informacji w rodzaju: „Piorun kulisty wpadł do mieszkania i stopił czajnik”; „wpadł przez komin i wypadł oknem”; „wypalił dziurę w szybie”. To tajemnicze zjawisko fascynuje ludzi od niepamiętnych czasów. Ostatnio na XII-wieczny opis tego fenomenu natrafił historyk Giles Gasper z uniwersytetu w Durham i analizował go wraz z fizykiem z tej samej uczelni Brianem Tannerem: „Cudowne zjawisko miało miejsce koło Londynu 7 czerwca 1195 roku” – napisał benedyktyński zakonnik Gervase, przeor Christ Church w Canterbury. Mnich napisał o chmurze gęstej i ciemnej, która wyrzuciła z siebie białą substancję, a spod niej wyłoniła się wirująca rozżarzona kula i wpadła do Tamizy. Gervase redagował swój manuskrypt około roku 1200. Prawdopodobnie jest to najstarsza europejska wzmianka, a na pewno angielska, o „tym czymś”.

Dotychczas za najstarszy opis pioruna kulistego na Wyspach Brytyjskich uchodził ten z 21 października 1638 r., sporządzony w Widecombe w hrabstwie Devon. Otwarte pozostaje pytanie, czy mnich był naocznym świadkiem zjawiska, czy tylko relacjonował to, o czym opowiadali inni. Tekst łaciński, spisany ręką zakonnika, został wydany drukiem w 1879 r. – nie przetłumaczono go na angielski, toteż naukowcy, zdani na tę łacińską wersję, zmuszeni byli zachować szczególną ostrożność w wyciąganiu wniosków.

Tak postępując, ustalili, że mnich poświęcał większość swego czasu na pisaniu o życiu klasztoru i jego relacjach z innymi domami zakonnymi oraz z arcybiskupstwem. Drugi zasadniczy temat, jaki zajmuje miejsce w jego pismach, wiąże się z działaniami króla i baronów. Niemniej Gervase interesował się również zjawiskami na niebie i ziemi: powodziami, głodami etc. Traktuje o tym artykuł na łamach „Royal Meteorological Society’s Journal”. Brian Tanner i Giles Gasper analizowali szczególnie skrupulatnie te fragmenty tekstu, w których zakonnik opisuje zaćmienia, ilustrując je rysunkami faz Księżyca. Na tej podstawie doszli do następującego wniosku: „Gervase wydaje się kronikarzem rzetelnym; jesteśmy zdania, że jego opis kuli ognia nad Tamizą 7 czerwca 1195 r. jest pierwszym na świecie całkowicie przekonywującym opisem pioruna kulistego”.

Historycznych opisów pioruna kulistego jest wiele, inspirowały one autorów komiksów i powieści („Siedem kryształowych kul”, „S.O.S. Meteores”, „Piorun kulisty”), ale to zjawisko, na poły legendarne, na poły mityczne, wprawiało w prawdziwe zakłopotanie naukowców, którzy przez długi czas wręcz negowali jego istnienie. Obecnie piorun kulisty ma już naukowy atest, uczeni przestali wątpić w prawdziwość tego zjawiska. Alexander G. Keul z uniwersytetu w Salzburgu zebrał blisko pół setki obiektywnych szczegółowych opisów i zawarł je w artykule opublikowanym w czasopiśmie „History of Geo and Space Sciences”.

A jednak natura tego zjawiska, jego fizyczność i mechanizm powstawania pozostawały niezrozumiałe. Piorun kulisty generalnie związany jest z burzami, ale może zaistnieć także przy słonecznej pogodzie, toteż niektórzy uczeni podejrzewali, że do jednego worka wrzucane bywają różne fenomeny. Z tego powodu mnożyły się teorie usiłujące wyjaśniać, mniej lub bardziej udanie, ten przyrodniczy fenomen.

Podejmowane były również próby, z lepszym lub gorszym skutkiem, sztucznego emitowania pioruna kulistego w warunkach laboratoryjnych. Jednak ostateczne rozstrzygnięcie nastąpiło w Chinach. Naukowcy z uniwersytetu w Lanzhou rutynowo obserwowali zwykłą burzę; po jednym z gromów pojawił się piorun kulisty – zarejestrowały go kamery wideo. Zjawisko trwało ponad sekundę. W tym czasie kula zmieniła barwę z białej na czerwoną i przesunęła się 10 metrów w poziomie oraz 3 metry w pionie. Tyle byłby w stanie zauważyć także przeor z Canterbury, ale dopiero teraz, po upływie z górą ośmiu stuleci, możliwe było dzięki naukowej aparaturze zarejestrowanie widma światła piorunowej kuli. Badacze wyłuskali z niego linie emisyjne krzemu, żelaza i wapnia, to zaś wskazuje, że piorun kulisty jest rezultatem utleniania chmury materiału odparowanego z gleby podczas uderzenia zwyczajnego pioruna.

Jednak nie miejmy złudzeń: z internetu nie znikną relacje w stylu: „Piorun kulisty wpadł do mieszkania i stopił czajnik”.