Ostatnie lata zdecydowanie należały w Polsce do dyskontów, czyli sieci Aldi, Lidl, Netto oraz Biedronka. Choć takich sklepów działa ledwie nieco ponad 3,6 tys. (na 137,7 tys. placówek spożywczych w Polsce), to jednak mają one aż ponad 52 mld zł obrotów, co daje im pozycję największego gracza rynku handlowego.
Jednak okres błyskawicznego rozwoju właśnie się kończy. Według danych Euromonitor International takie sieci w 2014 r. powiększyły się o 338 placówek, a w 2015 przybędzie ich już tylko 238. O 50 proc. wolniej będą rosły obroty – w 2014 r. poszły w górę średnio niemal o 12 proc., w tym roku spodziewane jest już tylko 6 proc.
Ostra konkurencja
– Ubiegły rok był trudny dla całej branży handlowej, zwłaszcza z powodu utrzymującej się mocnej konkurencji cenowej oraz deflacji cen żywności w drugiej połowie roku. Dyskontom również było ciężko, a w przypadku tego segmentu rynku dodatkowym problemem może być rosnący wskaźnik kanibalizacji sklepów, czyli konkurencja placówek w ramach tej samej sieci – mówi Maria Mickiewicz, analityk BESI.
Widać to było zwłaszcza po wynikach Biedronki, największego sprzedawcy detalicznego w kraju. W kolejnych kwartałach należąca do portugalskiej grupy Jeronimo Martins sieć informowała o spadku sprzedaży, gdy z wyników wyłączane były nowe sklepy. Sieć poinformowała też o zmianie strategii i znacznym spowolnieniu ekspansji.
– Na dłuższą metę ekspansja pozostanie naszym priorytetem, ale zmniejszy się liczba otwarć w skali roku – zapowiadał w wywiadzie dla „Rz" Pedro Pereira da Silva, Country Manager Jeronimo Martins Polska.