Dostawy pecetów, zarówno stacjonarnych, jak i notebooków, nie były tak niskie od początku 2020 r. – wynika z analiz firmy Canalys. Zatem wracamy z popytem na te urządzenia do poziomów sprzed pandemii, która rozdmuchała zapotrzebowanie na taki sprzęt, niezbędny do zdalnej pracy i edukacji, do rekordowych rozmiarów. Wedle Canalys dostawy w II kwartale br. sięgnęły 70,2 mln sztuk, co oznacza, że skurczyły się rok do roku o 15 proc. Szczególnie mocno spadki odczuwają producenci laptopów – w tym wypadku spadki notowane są trzeci kwartał z rzędu, a w okresie kwiecień–czerwiec sięgnęły niemal 19 proc. Analitycy twierdzą, że zjawisko to jest efektem nie tylko powrotu do szkół i biur czy pogorszenia nastrojów konsumenckich, ale również tego, co dzieje się u samych dostawców. – Spowodowane przez Covid-19 blokady w kluczowych regionach i miastach Chin przez większość II kwartału w istotny sposób odbiły się na produkcji i eksporcie komputerów osobistych. Zakłócenia w działalności fabryk i portów w Szanghaju czy Jiangsu doprowadziły do ​​znacznych opóźnień zamówień dla największych graczy na rynku PC – zauważa Emma Xu, analityk Canalys.

I tak największy producent w branży, firma Lenovo, zaliczyła w II kwartale ponad 12-proc. spadek sprzedaży. W przypadku tajwańskiego Acera było to już 18,5 proc., zaś amerykańskiego HP – aż 27,5 proc. Spowolnienie dotknęło też rynek monitorów. Jak przewiduje IDC, spadek dostaw takich urządzeń w całym 2022 r. sięgnie 2,5 proc. Prognozy wskazują, że problem nie zostanie szybko rozwiązany, bo eksperci zakładają dalszą redukcję sprzedaży – o kolejne 1,5 proc. – w 2023 r.

– Lęk przed recesją wciąż narasta i osłabia popyt w różnych segmentach – komentuje Jitesh Ubrani z IDC.

W przypadku pecetów to może być już stały trend. Ubrani wskazuje, że zapotrzebowanie konsumentów na komputery osobiste jest „zagrożone w dłuższej perspektywie”. – Konsumenci przyzwyczajają się do korzystania z funkcji charakterystycznych dla komputerów na innych typach urządzeń, w tym tabletach i smartfonach – dodaje.

Ale i na rynku smartfonów nie ma wcale Eldorado. Tu również popyt w II kwartale br. mocno siadł. Już I kw. okazał się w Europie najgorszym dla branży od blisko dekady. Analitycy Counterpoint Research ostrzegają, że w najbliższych miesiącach dostawy mogą jeszcze słabnąć. Samsung już ostrzegł, że spodziewa się mniejszego zysku za II kwartał, niż oczekiwał. Serwis TechRadar podał, że wyniki segmentu mobilnego koreańskiego koncernu mogły tąpnąć o 17 proc.

Czytaj więcej

Polak wydaje więcej na smartfon

W maju – jak wskazuje Counterpoint Research – globalne dostawy komórek stopniały o 10 proc. (nie ma jeszcze danych kwartalnych). Na rynek trafiło 96 mln sztuk urządzeń, a to drugi raz w ciągu prawie dekady, kiedy miesięczna liczba dostaw była na poziomie poniżej 100 mln.

Charles Hsiao z Fubon Securities Investment Services, cytowany przez CNBC, nie ma wątpliwości, że popyt na elektronikę użytkową w ogóle jest na równi pochyłej i ze spadkami sprzedaży sprzętów trzeba się liczyć zarówno w tym, jak i przyszłym roku. Przecen na razie jednak nie widać. Problem z dostępnością podzespołów i ich wysokimi cenami, który otrzymuje się od wybuchu pandemii, trzyma koszty wysoko. Firma Supplyframe IQ wskazuje, że ceny 85 proc. chipów wzrosną, a problemy z podażą potrwają do 2023 r.