Długi sektora handlowego wynoszą już ok. 2,3 mld zł, ale obecna sytuacja rynkowa jeszcze mocniej będzie wpływała na ich finanse. Do Krajowego Rejestru Długów trafiło 68,3 tys. firm handlowych, średnia kwota przeterminowanych zaległości to 33,4 tys. zł. Aż 66 proc. dłużników stanowią jednoosobowe działalności gospodarcze, które – podobnie jak duże firmy – zalegają na niemal 1,2 mld zł.

Będą mniejsze wydatki

Niestety, trudno oczekiwać, by sytuacja się zmieniła na ich korzyść. – Wśród konsumentów coraz częściej widać powściągliwość w wydatkach domowych. Na początku roku Polski Ład wywołał niepokój związany z wysokością wynagrodzeń, co w styczniu mocno wpływało na decyzje zakupowe – mówi Mariusz Woźniakowski z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego. – Prawdopodobnie w najbliższych miesiącach będzie mniej zakupów w kategorii RTV/AGD (i innych dóbr trwałego użytku), a to kategoria, która mocno wpływa na wartość sprzedaży online – dodaje.

Ceny podstawowych produktów spożywczych w kwietniu, według badania UCE Research, wzrosły ponad 22 proc., elektronika też mocno drożeje i są problemy z dostępnością wielu kategorii, zwłaszcza najpopularniejszych modeli smartfonów, laptopów czy sprzętu AGD. To efekt wciąż utrzymujących się problemów z dostępnością wielu komponentów do produkcji, lawinowo wzrosły też koszty transportu z Azji, co przekłada się na wyższe ceny.

Wszystko to powoduje, że nastroje w handlu lecą w dół, początek roku przyniósł nawet zaskakujący spadek sprzedaży internetowej. – Mniejsze wydatki, zarówno obecne, jak i prognozowane na najbliższe miesiące, są podyktowane osłabieniem siły nabywczej polskich konsumentów, na którą wpływają rosnące ceny i wysokie stopy procentowe, co dodatkowo obniża chęć tzw. zakupów na kredyt – mówi Dagmara Plata-Alf z Katedry Marketingu Akademii Leona Koźmińskiego. – Na wzrost odnotowywany w obszarze zakupów stacjonarnych (zwłaszcza w kategoriach typu wyposażenie domu, ubrania, żywność) wpływ będzie miała migracja obywateli z Ukrainy i związane z nią potrzeby przybywających do naszego kraju – dodaje. Spodziewa się on, iż spadek sprzedaży online to widoczny sygnał słabnących możliwości portfela polskiego konsumenta, który utrzyma się i dodatkowo w najbliższym okresie uwidoczni również w sklepach stacjonarnych.

Czytaj więcej

Brakuje rąk do pracy sezonowej. Wakaty podbiją ceny

Walka o klientów

Oznacza to dla firm ogromną konkurencję, mocniej odczuwalną przez mniejsze podmioty. One nie są w stanie nawiązać walki z potężnymi sieciami, np. dyskontów, w zakresie organizowanych promocji. Przedstawiciele tradycyjnego handlu od dawna zwracają uwagę, że często otrzymują od producenta ofertę z gorszą ceną – nawet przed doliczeniem ich marży – niż cena w promocji w sklepie dyskontowym. Dotyczy to zwłaszcza podstawowych, często kupowanych produktów.

– Firmy, które dotychczas nawet w pandemii nie notowały problemów z płynnością, teraz mogą ich doświadczyć – mówi Andrzej Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy.

Eksperci spodziewają się też powrotu klientów do zakupów online – po okresie zachłyśnięcia się, otwartymi bez ograniczeń np. co do liczby klientów, sklepami stacjonarnymi.

– Spowolnienie w handlu w internecie jest chwilowe, w najbliższych miesiącach zauważalne będzie wręcz odwrócenie tego trendu. Zakupy w kanale online są w przypadku wielu kategorii produktowych tańsze, a w obecnej sytuacji gospodarczej, i przy tak szybko rosnących cenach, konsumenci będą jeszcze większy nacisk kłaść na szukanie tańszych ofert – mówi Katarzyna Iwanich, prezes Insightland z grupy Hexe Capital.

– Wysokie ceny nie sprzyjają też impulsywnym zakupom, a te znacznie bardziej powszechne są w sklepach stacjonarnych. Może to przełożyć się na niższe obroty w tradycyjnym handlu – dodaje.