Anna Sacks pokazała filmik z jednego z nowojorskich śmietników. Widać na nim torebki jednej z luksusowych marek, które są pocięte w ten sposób, żeby nikt nie mógł ich użyć czy naprawić bez widocznego zniszczenia. Widać na nim także buty, niektóre nawet zapakowane w oryginalne pudełka.

Influencerka często zagląda do nowojorskich śmietników i dokumentuje swoje znaleziska, żeby pokazywać problem marnotrawienia rzeczy.

Torby marki Coach kosztują od tysiąca do 4 tysięcy złotych i są niezwykle popularne. Oburzenie Sacks wywołało nie tylko intencjonalne niszczenie niesprzedanych toreb, ale także to, że forma sama wzywa klientki do nie wyrzucania toreb, jeśli się zepsują i promuje własną usługę ich napraw. Zapewnia, też, że ponownie wykorzystuje materiały z toreb, których w żaden sposób nie da się już naprawić.

Znalezione na nowojorskim śmietniku torby nie nadają się do naprawy. Zostały pocięte w taki sposób, że nie da się ich zszyć ani naprawić. I to zostały pocięte z premedytacją. Według influencerki, to codzienna praktyka tej firmy.

W efekcie burzy medialnej Coach poinformował, że przestanie ciąć i wyrzucać „niesprzedawalne” towary w oświadczeniu na Instagramie. Firma poinformowała, że „utylizacji” poddawane są towary, które zostały zwrócone do sklepów z powodu wad i uszkodzeń, a także „niesprzedawalne” towary. Coach zapewnia, że utylizacji poddawanych jest zaledwie 1 proc. towarów globalnej produkcji tej firmy.

Czytaj więcej

Producenci ubrań rocznie palą tkaniny za pół biliona złotych

Kilka lat temu media obiegła informacja, że luksusowe marki palą swoje niesprzedane towary. Jedną z tych marek był brytyjski Burberry, który zniszczył w ten sposób ubrania i akcesoria o wartości 38 milionów dolarów. Wolał to niż sprzedać starą, niesprzedaną kolekcję w outlecie, ponieważ zdaniem firmy obniży to prestiż marki, która niechętnie sprzedaje na wyprzedażach. Podobnie robią także takie marki jak H&M czy Nike, Victoria's Secret i Eddie Bauer, a także Amazon.