Kilka tygodni temu Walmart, który chce wyrwać Amazonowi chociaż kawałek rynku e-commerce, ogłosił, że testuje rozwiązanie, w którym klient dostaje zakupy prosto do swojej lodówki. Amazon nie pozostaje dłużny i według CNBC pracuje nad rozwiązaniami umożliwiającymi dostawę prosto do domu lub bagażnika. Oba rozwiązania łączy jedno – dostawa mogłaby się odbyć pod nieobecność klienta.
W Polsce nie jest to może aż taki problem, ale w USA każdego roku giną miliony paczek, które zostawione przez kurierów pod drzwiami, są kradzione. U nas kurier nie zostawia paczek pod drzwiami, ale zdarzają się sytuacje, że bez konsultacji z odbiorcą zostawia np. u sąsiadów. Którzy potem twierdzą, że przecież wcale niczego nie przyjęli. Do tego dochodzą niekorzystne godziny pracy kurierów (tu polskie Allegro uruchamia usługę wieczornych dostaw) i odbiór internetowego zakupu może się zrobić kłopotliwy.
Walmart do problemu podszedł nawiązując współpracę z firmą August, która sprzedaje systemy inteligentnego domu. Klienci wyposażeni w taki system będą mogli znajdować swoje zakupy w lodówce. Kurier dysponujący jednorazowym kodem po prostu wejdzie do domu, zostawi zakupy i wyjdzie. Klient, powiadomiony o zjawieniu się kuriera, będzie mógł go śledzić na ekranie swojego urządzenia. Oczywiście systemy firmy August można kupić w Walmarcie.
Amazon postanowił podejść do problemu bardzo podobnie. Dostawa do domu wiązałaby się z wykorzystaniem inteligentnego dzwonka. Dodatkowo można byłoby zamówić też dostawę do bagażnika. Gigant z Seattle pracuje tu, podobno, z firmą Phrame, która miałaby dostarczać system specjalnych ramek na tablice rejestracyjne skrywających kluczyki do auta. Dzięki temu kurier mógłby uzyskać dostęp do kluczyków, zostawić paczkę w bagażniku i odłożyć kluczyki do skrytki.
Jakkolwiek obie wersje brzmią trochę przerażająco, bo jakby nie było, oznaczały by udostępnianie mieszkania (czy bagażnika) obcym osobom, to jednak mają jedną, dużą zaletę. Oznaczałby koniec konieczności czekania na kuriera.