Wojna w Zatoce Perskiej wywołana uderzeniem USA i Izraela na Iran podniosła ceny ropy naftowej, czym opóźniła głęboką recesję w Rosji, poinformowało Fox News wysoko postawione europejskie źródło wywiadowcze. W ocenie wywiadu, dzięki dodatkowym dochodom z surowców, które zasilają rosyjski budżet, Władimir Putin będzie mógł kontynuować agresję na Ukrainę do przyszłej wiosny lub „przez kolejny sezon”.

Droga ropa pomaga Kremlowi

Cena rosyjskiej ropy Urals, która na początku roku spadła do 40 i mniej dolarów za baryłkę, wzrosła w drugim kwartale do 82 dol., czyli 1,5 razy więcej niż w analogicznych miesiącach ubiegłego roku. Według Banku Rosji, rosyjska gospodarka otrzymała 30 mld dol. dodatkowych wpływów z eksportu od kwietnia do czerwca, a dochody z ropy naftowej i gazu do skarbu państwa w lipcu osiągnęły rekordowy poziom od ponad roku – 934 mld rubli. To o 18 proc. więcej niż poziom z lipca 2025 r.

Wyższe ceny ropy naftowej pomogły Kremlowi obniżyć deficyt budżetowy (choć już jest 1,5 razy wyższy od zaplanowanego – red.) i opóźnić moment, w którym trudności gospodarcze zmuszą Putina do podjęcia trudnych decyzji dotyczących wojny, poinformowało źródło w Fox News. „To nie rozwiązuje fundamentalnych problemów gospodarczych Rosji”, ale z perspektywy budżetowej Putin „nie jest pod presją”, dodało źródło wywiadowcze.

Amerykańscy urzędnicy zgadzają się z szacunkami europejskiego wywiadu, że okno na negocjacje w sprawie Ukrainy prawdopodobnie otworzy się dopiero jesienią 2027 r. Według „The New York Times”, spodziewają się oni kontynuacji walk, nowej ofensywy rosyjskiej zimą oraz kolejnej kampanii uderzeniowej na ukraińską infrastrukturę, co jeszcze bardziej pogorszyłoby skutki wojny.

Jednocześnie źródła „The New York Times” nie wykluczają, że Putin ogłosi nową mobilizację lub zaostrzy napięcia z NATO. Historia pokazuje, że rosyjskie dyktatury, nie mogąc sobie poradzić z kryzysami wewnątrz kraju, zazwyczaj inicjowały napięcia za granicą, by tam przenieść konflikt i uwagę opinii publicznej.

Państwowo-oligarchiczny kapitalizm Rosji

Abel Aganbegjan, ekonomista, akademik Rosyjskiej Akademii Nauk i były doradca prezydenta ZSRR Michaiła Gorbaczowa, powiedział gazecie RBK, że rosyjska gospodarka jest w najgorszym stanie od czasu kryzysu w 2009 r., kiedy to PKB kraju spadł o 7,8 proc., a bezrobocie osiągnęło 8 proc. Wzrost gospodarczy w Rosji praktycznie teraz ustał. Przemysł, poza kompleksem wojskowo-przemysłowym, pogrążony jest w recesji, a wielkość produkcji jest o prawie 5 proc. niższa niż w 2024 r.

Aganbegjan określił obecny rosyjski model gospodarczy jako „państwowo-oligarchiczny kapitalizm” i podkreślił, że „mamy bardzo wysoki udział państwa (w gospodarce – red.) ponad 45 proc.”. A biorąc pod uwagę przedsiębiorstwa z udziałem państwowych, wskaźnik ten osiąga 70 proc. W bankach stopień kontroli państwa jest jeszcze wyższy – 75 proc., dodał ekonomista.

Jednak to wciąż za mało, by zmusić Putina do zakończenia wojny, podkreśla Jelena Rybakowa z Peterson Institute for International Economics. Dopóki trwa wojna w Zatoce Perskiej utrzymująca wysokie ceny ropy, kremlowska dyktatura może spać spokojnie.