Moskiewska giełda zamknęła piątkowe notowania najgłębszym spadkiem. Indeks stracił 4,29 proc. w ujęciu dziennym, czyli 250 mld rubli kapitalizacji rynkowej i spadł do 2136,3 punktu. Od środy do piątku indeks zmniejszył się o 8,4 proc. Oznacza to, że w ciągu trzech dni stracił połowę zysków z ostatnich sześciu tygodni.

Siergiej Ławrow odrzuca pokojową propozycję Ukrainy i grozi Zachodowi

„Rynek załamał się z powodu geopolityki” – zauważa Natalia Milczakowa, analityczka Freedom Global, cytowana przez „The Moscow Times” (TMT). W piątek rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow odrzucił propozycję Kijowa, – zamrożenie konfliktu na linii frontu. Urzędnik Kremla stwierdził, że „zniweczy to heroizm naszych dziadków, którzy pokonali nazizm”. Zagroził również „zniszczeniem” państw zachodnich wspierających Kijów i „zaostrzeniem metod” w odpowiedzi na ataki ukraińskich sił zbrojnych. Rosyjski MSZ odrzucił propozycję Ukrainy dotyczącą zawieszenia broni na Morzu Czarnym.

Czytaj więcej

Rosyjski e-handel pod ścianą. Platformy piszą do Kremla

Inwestorzy giełdowi natychmiast zaczęli wyprzedaż akcji rosyjskich spółek. W rezultacie, mimo że notowania rozpoczęły się nieznacznym wzrostem, „do południa rynek gwałtownie spadł”, zauważa Milczakowa.

Do zakończenia handlu Gazprom stracił 4,4 proc. wartości rynkowej, państwowy Rosnieft kierowany przez jednego z najbliższych ludzi dyktatora, potaniał jeszcze mocniej – o 5,1 proc. Prywatny paliwowy Łukoil, którego rafinerie stoją po atakach Ukrainy, potaniał o 4,8 proc. Akcje Sbierbanku spadły o 1,4 proc., handlowego giganta Magnit o 3,2 proc.

TMT przypomina, że późną wiosną i w pierwszej połowie lata rosyjski parkiet odnotował najdłuższy spadek od 1997 roku. Niedźwiedzie rządziły przez 17 kolejnych tygodni. Pod koniec czerwca indeks giełdy moskiewskiej odwrócił się, ale teraz inwestorzy ponownie „zamykają otwarte pozycje w oczekiwaniu na poprawę relacji między Rosją a USA”, zauważa Jarosław Kabakow, strateg w firmie analitycznej Finam.

Inwestorzy w Rosji czekają na Amerykanów

Inwestorzy oczekiwali wizyty amerykańskich negocjatorów Steve'a Witkoffa i Jareda Kushnera w Kijowie, a następnie w Moskwie. Donald Trump zapowiedział tę podróż prawie dwa tygodnie temu, ale do wizyty nie doszło. W rezultacie rynek znalazł się w tej samej sytuacji, w której był na początku silnego spadku, piszą analitycy z IFC Solid: „Ryzyko geopolityczne nie zniknęło, stopy procentowe pozostają wysokie, a rosyjski wzrost gospodarczy praktycznie nie istnieje”.

Czytaj więcej

Chiński przekręt? Jak Pekin ma obchodzić cła Waszyngtonu

– Nie ma widocznych przesłanek do wzrostów na giełdzie. Nieśmiałe nadzieje na oznaki rozpoczęcia negocjacji w sprawie zakończenia konfliktu po raz kolejny zostały rozwiane. Wręcz przeciwnie – ciągłe ataki na rosyjską infrastrukturę wskazują na zwiększone prawdopodobieństwo dalszego wzrostu deficytu budżetu federalnego, co będzie wiązało się ze spowolnieniem tempa obniżek stóp procentowych – twierdzi Andriej Zacepin, analityk z Alor Broker.

Jelena Kożuchowa, analityczka z Veles Capital ocenia, że kontynuowanie wojny z Ukrainą może doprowadzić do „dalszego spadku indeksu giełdy moskiewskiej do poziomu najniższego w roku wynoszącego 1898 punktów”.