Mychajło Nepran: Nie twórzmy niepotrzebnych konfliktów, tylko zarabiajmy razem

Kryzys w polsko-ukraińskich relacjach gospodarczych najlepiej rozwiązać dialogiem i to bardziej eksperckim, a mniej politycznym – mówi Mychajło Nepran, wiceprezes Ukraińskiej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Publikacja: 21.02.2024 03:00

Protest polskich rolników we Wrocławiu

Protest polskich rolników we Wrocławiu

Foto: Bloomberg

Czy zabrakło dialogu po obu stronach?

W roku 2023 za dużo było tu polityki i politykowania, za mało prawdziwego dialogu między kompetentnymi ludźmi. Podejrzewam, że dialogowi nie sprzyjał czas przed wyborami parlamentarnymi w Polsce, gdy politycy starali się pozyskać wyborców z różnych grup społecznych. Gdy takiego dialogu nie ma, do głosu dochodzą ci, którzy mają interes w chaosie. A powinni rozmawiać raczej eksperci niż politycy.

Jak to się zatem stało, że zboże „techniczne” trafiło do Polski?

Po prostu po obu stronach granicy znaleźli się spryciarze: ukraiński handlarz dogadał się z polskim handlarzem, a ten znalazł w Polsce odbiorców. I nie przejmowali się żadnym patriotyzmem ani troską o zdrowie konsumentów. Służby celne i fitosanitarne po obu stronach granicy najwyraźniej przymknęły oko na transporty zboża technicznego. I to warto po obu stronach dokładnie sprawdzić.

Dziś nasi przedsiębiorcy mówią o nierównej konkurencji ze strony przedsiębiorstw ukraińskich. Rynek Unii Europejskiej otworzył się na towary ukraińskie, ale firm ukraińskich nie obowiązują europejskie normy jakości?

To nie do końca tak jest. Wszystkie ukraińskie produkty spożywcze przechodzą przez złożony proces certyfikacji. Żaden transport ukraińskich słodyczy czy przetworów warzywnych nie wyjedzie z naszego kraju bez odpowiednich kontroli. Zresztą nasi przedsiębiorcy musieli się do tych europejskich norm dostosować już kilka lat temu. Przypomnę tylko, że przed 2014 rokiem około 70 proc. naszych produktów rolno-spożywczych sprzedawaliśmy do Rosji. Wtedy właśnie Rosja zamknęła granice dla naszej żywności i to zmusiło naszych producentów do przeorientowania sprzedaży w kierunku rynków europejskich. Dziś całkiem sporo różnych towarów, w tym kawior, sprzedajemy np. do Niemiec i są to wyroby odpowiadające unijnym standardom. Jeśli zdarzają się tu jakieś nieprawidłowości, to powtórzę: warto zwrócić uwagę na prawidłowość działania różnych służb granicznych.

To co mogą dziś zrobić kraje Unii Europejskiej dla Ukrainy, poza wsparciem militarnym?

Nam najbardziej zależy na eksporcie zboża. Częściowo to się udaje – tak jak przed wojną – szlakiem morskim przez Morze Czarne. Przydałoby się też, aby odpowiednio zabezpieczać tranzyt naszego zboża do portów w Unii Europejskiej. Mówiąc bardziej ogólnie: powinniśmy z UE, w tym z Polską, bardziej współpracować niż walczyć. Nam wystarczy, że na co dzień walczymy z Rosją i płacimy za to wysoką cenę. Celem współpracy powinno być takie przeorientowanie naszej gospodarki, by nie była zależna od Rosji. I tu muszę powtórzyć: niech w tym dialogu będzie mniej polityki, a więcej dyskusji ekspertów z chłodną głową. Dobrym przykładem jest niedawna decyzja amerykańskiego Kongresu, który przyjął program pomocy dla Ukrainy nakierowany właśnie na uniezależnienie naszej gospodarki od rosyjskiej.

A jak pan ocenia perspektywy wejścia Ukrainy do UE?

Politycznie już nawet dziś byłoby to możliwe. Jeśli chodzi o standardy demokracji – owszem, mamy różne problemy, choćby z korupcją i sądownictwem, ale jednak staramy się to poprawiać. Z gospodarką będzie trudniej. Jesteśmy dość dużym krajem ze sporym potencjałem gospodarczym, a więc dogranie różnych spraw związanych z naszą obecnością na unijnym rynku rolnym czy metalurgicznym. To zapewne będzie wymagało pięciu–dziesięciu lat dostosowania.

Czy ukraińscy oligarchowie rolni, znacznie przecież potężniejsi niż rolnicy z Polski i innych krajów, będą chcieli dopłat do produkcji rolnej?

Skoro gdzieś rozdają pieniądze, to kto by ich nie chciał (śmiech)? Ale może opowiem szerzej. Nie lubią mnie nasi ministrowie rolnictwa, gdy im zadaję pytanie, w jakim kierunku będzie się rozwijało nasze rolnictwo. Czy będą to wielkie gospodarstwa rolno-przemysłowe o powierzchni tysięcy hektarów, czy może to pójdzie w takim kierunku jak w Polsce: wiele gospodarstw mniejszych. Odpowiadali mi zwykle: to będzie wersja kombinowana. Na razie z tej „kombinacji” niewiele wyszło, mamy głównie gigantyczne gospodarstwa. Właściciel takiego giganta często mieszka w Szwajcarii i tylko podlicza zyski. Nie interesują go szczegóły. Inaczej by było, gdyby w większej części niż dziś nasza gospodarka rolna była oparta na mniejszych, kilkusethektarowych gospodarstwach. Taki gospodarz, który jest na miejscu, zawsze bardziej się interesuje tym, co się dzieje w jego sąsiedztwie. W razie potrzeby dogada się z miejscowymi władzami co do pomocy przy remoncie drogi czy uprzątania z niej śniegu. Kwestia dopłat jest oczywiście do ustalenia z Unią Europejską, ale ja osobiście – i pewnie nie tylko ja – myślę, że najlepsze byłoby ograniczenie dopłat tylko do tych mniejszych gospodarstw. Warto by przy tym dać im ułatwienia w dostępie do tanich kredytów i nowych technologii.

Nie tylko właściciele wielkich gospodarstw przenieśli się do Szwajcarii. Wiele ukraińskich firm, na przykład producent drobiu MHP, zarejestrowało się na Cyprze, by nie płacić podatków w Ukrainie. Nie wspierają więc własnego państwa…

Nie zawsze to tak wygląda. Nasze duże firmy, jak zresztą wiele innych na świecie, mają rozwiniętą strukturę różnych spółek w ramach jednej grupy kapitałowej. Wiele z tych zagranicznych spółek zależnych obsługuje handel w określonych krajach. Wspomniane MHP ma 10 tys. pracowników w Ukrainie i eksportuje swoje towary do 90 krajów świata. Takie duże firmy muszą przechodzić przez różne procedury zgodności compliance, przyglądają się im władze podatkowe, a więc nie mogą po prostu unikać płacenia podatków. Trzeba też pamiętać, że na całym świecie, nie tylko w Ukrainie, duże firmy szukają optymalizacji podatkowych. Natomiast niektórzy nasi oligarchowie, na przykład Rinat Achmetow czy Wiktor Pinczuk, w różny sposób wspierają zarówno armię na froncie, jak i społeczeństwo poprzez swoje programy humanitarne. Nie pomagał tylko Ihor Kołomojski, ale on już jest za kratami.

Jak wygląda dziś zjawisko korupcji w Ukrainie? Czy w czasie wojny się zmniejszyło?

Niestety, byt postsowieckiego społeczeństwa jest oparty na korupcji. Kilka lat temu nasza Izba zwróciła się do przedsiębiorców z inicjatywą „nie bierz i nie dawaj”. Przyjęto ją entuzjastycznie, ale w praktyce było już gorzej. Walka z korupcją jest trudna, choć dzisiejsza wojenna sytuacja stwarza pewne nadzieje. Niektórzy już rozumieją, że nie mamy innego wyjścia, jak tylko zminimalizować to zjawisko, by jak najdalej uciec od postsowieckiego świata. Po tych dwóch latach wojny to już inny kraj i choć wciąż słychać o skandalach korupcyjnych, to jednak w mojej ocenie sytuacja się trochę poprawiła.

CV

Mychajło Nepra

Mychajło Nepran (ur. 1964), pierwszy wiceprezydent Izby Przemysłowo-Handlowej Ukrainy, największej organizacji biznesu w tym kraju. Z wykształcenia historyk i finansista. Jest analitykiem biznesowym, pełnił wiele kierowniczych funkcji m.in. w Ministerstwie Gospodarki i w administracji prezydenckiej.

Czy zabrakło dialogu po obu stronach?

W roku 2023 za dużo było tu polityki i politykowania, za mało prawdziwego dialogu między kompetentnymi ludźmi. Podejrzewam, że dialogowi nie sprzyjał czas przed wyborami parlamentarnymi w Polsce, gdy politycy starali się pozyskać wyborców z różnych grup społecznych. Gdy takiego dialogu nie ma, do głosu dochodzą ci, którzy mają interes w chaosie. A powinni rozmawiać raczej eksperci niż politycy.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Gospodarka
Pozytywne sygnały z niemieckiej gospodarki
Gospodarka
Ban na szybkie pociągi i hotele za niespłacane długi
Gospodarka
Polska rozwija się tak, jakby kryzysów nie było
Gospodarka
prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak: Im starsze społeczeństwo, tym więcej trzeba pieniędzy na zdrowie
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Gospodarka
MFW: Polaryzacja światowej gospodarki coraz większa. Polska na dobrym biegunie