Rynek rosyjski przypomniał, że jest toksyczny

Choć bunt Grupy Wagnera szybko się zakończył, to jest kolejnym sygnałem mówiącym, że rubel jest walutą wysokiego ryzyka, a gospodarka rosyjska jest podatna na wstrząsy.

Publikacja: 27.06.2023 03:00

Rynek rosyjski przypomniał, że jest toksyczny

Foto: Bloomberg

Rubel rosyjski był w poniedziałek najsłabszy od 15 miesięcy wobec dolara. Za 1 USD płacono nawet 85,15 rubla, czyli o ponad 13 proc. więcej niż na początku roku. MOEX i RTS, indeksy giełdy moskiewskiej, traciły zaś po południu po około 1 proc. Przecena na giełdzie i na rynku walutowym mogła być jednak dużo większa, gdyby bunt Grupy Wagnera potrwał dłużej. W sobotę rosyjskie banki sprzedawały bowiem amerykańską walutę po kursie przekraczającym 100 rubli za 1 USD. Po tym, jak ogłoszono porozumienie pomiędzy Grupą Wagnera a władzami Rosji, banki wróciły do kursu sprzedaży zbliżonego do poziomu z piątku.

Zdarzenia z weekendu, czyli bunt Grupy Wagnera oraz pojawienie się groźby wojny domowej w Rosji, wpłynęły jak na razie w znikomy sposób na rynki i na gospodarkę rosyjską. Przypomniały jednak inwestorom, że Rosja jest rynkiem wysokiego ryzyka. Jeszcze przed tymi wydarzeniami mogli się o tym przekonać choćby inwestorzy będący klientami Deutsche Banku. Według Agencji Reutera ten pożyczkodawca wysłał 9 czerwca wiadomość do swoich klientów mówiącą, że mogli oni stracić dostęp do kupionych wcześniej kwitów depozytowych, wymienialnych na rosyjskie akcje. Kwity te zniknęły w jednym z rosyjskich banków.

Czytaj więcej

Tyle Rosjanie wybrali gotówki w dzień marszu Prigożyna na Moskwę

Indeks MOEX zyskał od początku roku już 28 proc., a od dołka z października wzrósł o ponad 40 proc. Wciąż jednak mu bardzo dużo brakuje do poziomów sprzed rozpoczęcia pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę. W poniedziałek był o 36 proc. niżej niż na jesieni 2021 r. Znaczna większość inwestorów zagranicznych jest też odcięta od rynku moskiewskiego. Zwyżki na nim z ostatnich miesięcy są więc zasługą inwestorów krajowych. Skala zwyżek na rynku moskiewskim prezentuje się jednak dobrze, tylko jeśli liczymy ją w rublach. Denominowany w dolarach indeks RTS zyskał bowiem od początku roku tylko 6 proc. i wrócił dopiero na poziom z grudnia. Przez ostatnie 12 miesięcy stracił 27 proc., a od szczytu z października 2021 r. spadł o 46 proc. Rubel stracił natomiast przez ostatnie 12 miesięcy aż 35,6 proc. wobec dolara, czyli radził sobie gorzej od liry tureckiej (34,7 proc.).

– Trwająca niepewność powinna nadal trzymać rubla pod presją – twierdzą analitycy UniCredit. Prognozują oni, że na koniec roku za 1 USD będzie się płacić 85 rubli. Najbardziej „niedźwiedzio” wobec rosyjskiej waluty są nastawieni analitycy Standard Chartered, którzy spodziewają się, że notowania będą wynosiły wówczas 100 rubli za 1 USD. Najbardziej „byczą” prognozę mają natomiast stratedzy Landesbank Baden-Wuertemberg, którzy spodziewają się 76,52 rubli za 1 dolara na koniec grudnia. Byłby to jednak tylko powrót kursu do poziomu z połowy maja.

– Gospodarka rosyjska znalazła równowagę, która chroni stabilność makroekonomiczną i wzrost PKB w trakcie sankcji. To skutek stosunkowo ograniczonego wysiłku wojennego. Decydenci nie zostali zmuszeni do wprowadzenia polityki, która poświęciłaby tę stabilność na rzecz wojny, ale to może się zmienić – ocenia Liam Peach, ekonomista Capital Economics. Jego zdaniem nic obecnie nie wskazuje, by doszło do totalnej mobilizacji gospodarki, ale nawet umiarkowane zwiększenie wysiłku wojennego poważnie zaszkodzi gospodarce.

Zachodnie sankcje energetyczne jak dotąd nie doprowadziły do załamania gospodarki rosyjskiej, ale bardzo mocno ograniczyły strumień pieniędzy trafiających do Rosji. Przychody do rosyjskiego budżetu ze sprzedaży ropy i gazu spadły w okresie styczeń–maj według danych tamtejszego Ministerstwa Finansów aż o 50 proc. w porównaniu z takim samym okresem zeszłego roku. Wyniosły 8,53 bln rubli (410,7 mld zł). Wszystkie przychody budżetowe sięgnęły wówczas łącznie 9,82 bln rubli. Wydatki wzrosły natomiast o 27 proc., do 13,23 bln rubli. Zapowiada się więc na nowe cięcia. Już dotknęły one m.in. służby zdrowia.

– Mamy bardzo dużo takich wydatków, które nie były analizowane przez sto lat. Sądzimy, że są nienaruszalne. Nic nie jest teraz niezmienne. Wszystko to należy ponownie przejrzeć – stwierdził podczas niedawnego forum ekonomicznego w Sankt Petersburgu Anton Siłuanow, rosyjski minister finansów.

Gospodarka
Polska rozwija się tak, jakby kryzysów nie było
Gospodarka
prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak: Im starsze społeczeństwo, tym więcej trzeba pieniędzy na zdrowie
Gospodarka
MFW: Polaryzacja światowej gospodarki coraz większa. Polska na dobrym biegunie
Gospodarka
Raport PIE. Co nam dało członkostwo w UE? Gdzie mamy największe zaległości?
Gospodarka
Zagraniczne firmy zaczęły nieco lepiej oceniać Polskę. Stanęliśmy na podium