Według raportu ONZ większość ludzi bez dostępu do toalet mieszka na obszarach wiejskich i w krajach najsłabiej rozwiniętych, szczególnie w Afryce (w RPA bez dostępu do toalet jest 40 proc. rodzin).

Nieco mniej niż połowa światowej populacji ( 3,6 miliarda ludzi) żyje z toaletami o niskim standardzie. Natomiast aż 1,7 miliarda nadal nie ma dostępu do nawet podstawowych urządzeń sanitarnych. To tak jakby całe populacje Chin i Brazylii zamiast z braku kanalizacji, załatwiały się w dziurach wykopanych w ziemi.

W krajach rozwiniętych problem ten został w dużej mierze rozwiązany. Według OECD Better Life Index, średnio tylko 3 proc. populacji w krajach członkowskich organizacji nie ma w swoich domach własnej toalety spłukiwanej.

Czytaj więcej

Aerofłot chowa papier toaletowy. „Żeby pasażerowie nie wynieśli”

Chociaż sytuacja różni się w zależności od kraju, to kraje skandynawskie osiągają najlepsze wyniki, a Meksyk najmniej zadowalający (26 proc. rodzin nie ma dostępu do kanalizacji).

W Rosji, według OECD, 14 proc. gospodarstw domowych nie ma dostępu do ubikacji spłukiwanej. Według danych rosyjskich (Rosstat) jest jeszcze gorzej - 18 proc. rodzin korzysta w dziur wykopanych w ziemi. A niecałe 70 proc. jest podłączonych do kanalizacji. Podobnie zła sytuacja sanitarna była na Ukrainie przed rosyjską napaścią.

Polska też nie ma się czym pochwalić. Umieszczono nas wśród krajów rozwiniętych, ale wynik tego nie odzwierciedla. Aż 2,3 proc. polskich gospodarstw domowych nie ma dostępu do ubikacji ze spłuczką. Dla porównania wskaźnik ten w Niemczech wynosi 0,1 proc.; tak samo w USA: w Hiszpanii - 0,3 proc., u naszych czeskich sąsiadów, w Wielkiej Brytanii, Danii, Francji i wielu innych krajach Unii - 0,5 proc.

Gorzej niż w Polsce jest z sanitariatami na Węgrzech (3,5 proc. gospodarstw ich nie ma), w Estonii (5,7 proc.), na Litwie - 11,7 proc., na Łotwie 11,2 proc.

Co zaskakujące w miłującej czystość Japonii aż 6,4 proc. rodzin nie ma dostępu do nowoczesnych toalet.