Według bazy handlowej ONZ wielkość czerwcowego eksportu Turcji do Rosji była najwyższa od co najmniej początku 2010 roku, zwraca uwagę „Kommiersant”. Tureccy dostawcy eksportowali tradycyjne w obustronnej wymianie towary jak orzechy i owoce zarabiając na nich o 50 proc. więcej niż rok temu czyli 168 mln dol. Ale także nowe w eksporcie do Rosji produkty jak np. części samochodowe. Ta kategoria została wyceniona na 34 mln dol. czyli mniej niż 5 proc. całkowitego eksportu do Rosji.

Jak jest naprawdę, trudno ustalić. Rosyjski reżim, od inwazji na Ukrainę, zaprzestał publikowania wszelkich kluczowych statystyk w tym wszystkiego, co tyczy handlu zagranicznego. Co prawda niedawno rosyjski resort gospodarki tryumfalnie obwieścił, że towary o wartości prawie 4 miliardów dolarów zostały już sprowadzone do kraju w tzw. imporcie równoległym (kupowanie z krajów trzecich towarów objętych sankcjami Zachodu -red), a udział Turcji jest tutaj znaczący. Jednak jak zwraca uwagę Petr Kirijan, z agencji CROS: „Turcja nie tyle importuje produkty z UE, ile jest platformą przemysłową dla niektórych europejskich towarów, które przyzwyczailiśmy się kupować za granicą. Jeśli spojrzymy na Morze Czarne, zrozumiemy, kto kontroluje tamtejsze cieśniny. Zorganizowany ruch statków handlowych bez Turcji jest teraz prawie niemożliwy. Według statystyk celnych będzie to więc import z Turcji, choć formalnie, zgodnie z prawami logiki, będą to towary z krajów trzecich”.

Turcja jest też jedynym krajem, który sądząc po dostępnych danych, zwiększył dostawy do Rosji. Iikka Korhonen, szef Instytutu Gospodarki Przejściowej w Banku Finlandii, zauważa, że wszystkie inne kraje, które do tej pory informowały o handlu z Rosją, odnotowały znaczny spadek eksportu rok do roku. Tym samym Turcja może stać się czwartym eksporterem w Rosji. W zeszłym roku była dopiero dziesiąta.

I może to być spowodowane nie tylko ciężkimi sankcjami nałożonymi na Moskwę, zauważa turecki analityk polityczny Kerim Has: „Teraz Turcja ma swój własny kryzys gospodarczy, który bardzo wpływa na sytuację. Dlatego przedsiębiorcy szukają możliwości za granicą. Rosyjski rynek dla tureckich eksporterów i biznesmenów wygląda tu bardzo atrakcyjnie. Nie mogą sprzedać swoim rodakom tyle, ile mogą wysłać do Rosji”.

Podstawowym pytaniem rosyjsko-tureckiej współpracy handlowej jest: czym Moskwa zapłaci za tureckie towary? Do tej pory transakcje realizowane są w dolarach amerykańskich. Jednak, jak dowiedział się Bloomberg, amerykańską walutę może wkrótce zastąpić lira – przynajmniej Ankara może nimi płacić za rosyjskie surowce energetyczne.

Ale w ostatnich miesiącach turecka waluta była w gorączce z powodu rekordowej inflacji w kraju, co może stać się dużym problemem przy zakupie owoców lub części zamiennych z tej republiki.