Władimir Putin podpisał w czwartek dekret przewidujący, że odbiorcy rosyjskiego gazu będą musieli rozliczać się za niego za pomocą kont rublowych założonych w rosyjskich bankach. Nowe prawo ma wejść w życie 1 kwietnia i może poważnie zagrozić dostawom do Unii.

Decyzja Putina była zaskoczeniem, gdyż ledwie kilka godzin wcześniej rosyjski prezydent przekonywał włoskiego premiera Mario Draghiego, że kraje europejskie będą mogły płacić za gaz w euro. – Putin powiedział, że obecne kontrakty pozostaną w mocy. Jest zrozumienie, że nie byłoby łatwo zmienić walutę rozliczeniową bez zrywania umów – relacjonował Draghi. Podobne obietnice Putin złożył niemieckiemu kanclerzowi Olafowi Scholzowi. Z przecieków wynikało, że Gazprombank przyjmowałby zapłatę za rosyjski gaz w takich walutach, jakie zostały wskazane w kontraktach i sam wymieniał je na ruble.

45 proc.

gazu ziemnego dostarczonego w 2021 r. do Unii Europejskiej pochodziło z Rosji.

Rosyjski przywódca zapowiedział już w zeszłym tygodniu, że kraje „nieprzyjazne” będą musiały płacić za gaz i ropę w rublach. Kraje grupy G7, czyli największe gospodarki rozwinięte, zadeklarowały jednak, że nie zastosują się do takiego dyktatu. Wielu analityków wskazywało, że zmiana systemu rozliczeń opłat za surowce oznaczałaby zerwanie długoterminowych umów, co zaszkodziłoby Rosji.

Czytaj więcej

Rubel odrobił już niemal całość strat. Sankcje nieskuteczne?

Umowa rzecz święta?

Jeszcze przed podpisaniem przez Putina dekretu o rozliczeniach płatności za gaz polskie koncerny energetyczne deklarowały, że nie przejdą na rozliczenia rublowe. – Za ropę rozliczamy się w walucie określonej w kontraktach. Zmiana waluty oznacza zmianę warunków kontraktowych. A do tego potrzebna jest zgoda dwóch stron – stwierdził w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Daniel Obajtek, prezes PKN Orlen. Również prezes PGNiG Paweł Majewski tłumaczył, że zmiany w rozliczeniach nie są możliwe.

Koncerny europejskie nie zamierzają spełnić żądań Rosjan przede wszystkim dlatego, że oznaczałoby to złamanie sankcji.

W skrajnym scenariuszu od początku kwietnia Rosjanie mogą więc zakręcić kurek z gazem. Polska w takiej sytuacji powinna sobie poradzić, ponieważ magazyny ma wypełnione gazem w 65 proc. W gorszej sytuacji są Niemcy, którzy wprowadzili w środę wczesny stan ostrzegawczy na wypadek problemów z dostawami. Ich magazyny są wypełnione tylko w 26 proc. Alternatywą mogą być zwiększone zakupy w Norwegii lub Holandii, ale nie są w stanie zastąpić rosyjskiego gazu, który pokrywa w 40 proc. niemieckie zapotrzebowanie. Zapasy w Niemczech starczą na dwa, trzy tygodnie i dłuższa blokada skutkowałaby ograniczeniami w dostawach dla przemysłu.

Czytaj więcej

Anna Słojewska: Ostatnia taka wojna
Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Rubel odrabia straty

Rosyjska zapowiedź przewalutowania rozliczeń kontraktów na surowce przyczyniła się do umocnienia rubla. Odrobił on już niemal całość strat poniesionych od początku inwazji na Ukrainę. Walucie pomogły też restrykcje nakładane przez Bank Rosji oraz załamanie rosyjskiego importu będące skutkiem sankcji.