Ten rok nie jest dobry dla osób, które – próbując poradzić sobie ze skutkami inflacji – chciałyby zainwestować na warszawskiej giełdzie. Od początku roku WIG spadł o ok. 23 proc., a indeks największych spółek o ponad 25 proc. Dla tych, którzy zaczęli kupować akcje tuż po wybuchu pandemii i w stosunkowo krótkim czasie zarobili spore pieniądze, jest to zimny prysznic.

Sytuacja się jednak zmieniła. Skończyły się czasy ultra taniego pieniądza. Dzisiaj banki centralne podwyższają stopy procentowe. W gospodarce pojawiła się duża niepewność. Coraz głośniej mówi się o spowolnieniu wzrostu, a nawet okresowej recesji. Tymczasem właśnie giełda wyprzedza to, co ma się wydarzyć w gospodarce.

Czytaj więcej

Pakt antyinflacyjny teraz! Gospodarka i płace zaczynają hamować

Dlatego ryzyko związane z inwestowaniem w akcje, obecne w każdej sytuacji, wzrosło teraz jeszcze bardziej. I na razie nic nie wskazuje, aby miało znacząco zmaleć. Kupowanie akcji z założeniem, że skoro zostały mocno przecenione, w bliskiej przyszłości ich kursy będą rosnąć, niekoniecznie musi być dobrym pomysłem.

– Nie spodziewam się, że będziemy mieli powtórkę odbicia w kształcie litery V z czasów covidowych. Już teraz okres spadkowy trwa dłużej, bo tak na dobrą sprawę zaczął się jesienią ubiegłego roku. Niestety, wydaje mi się, że wyjście z tego spadku też nie będzie takie szybkie. Raczej będzie rozłożone w czasie. Co prawda spadki głównych indeksów w tym roku są dość spore, ale na nową hossę trzeba jeszcze poczekać – mówi Emil Łobodziński, doradca inwestycyjny BM PKO BP.

Czytaj więcej

Możemy próbować zmniejszyć straty. Jak chronić oszczędności przed inflacją?

Oczywiście, podejście do inwestowania w akcje jest mocno uzależnione od tolerancji ryzyka. Kto ryzyka w ogóle nie akceptuje, powinien giełdę omijać. Kto chce ryzyko zminimalizować, musi poszukać „zdrowych” spółek, które nadal poprawiają wyniki finansowe i dzielą się zyskiem z akcjonariuszami. Co prawda, kursy akcji takich firm i tak ostatnio spadły, ale ich zakup może być ciekawą opcją, jeśli myślimy o dłuższej perspektywie.

Niepewność w gospodarce powoduje jednak, że nikt nie wie, jaki okres należy uznać teraz za długi. A przecież akcje nigdy nie są tak tanie, by nie mogły być jeszcze tańsze. Inwestowanie na giełdzie stało się jeszcze bardziej wymagające doświadczenia i wiedzy. Nawet profesjonalistom zarządzającym funduszami trudno jest wyjść na plus, nie mówiąc już o osiągnięciu wyniku przewyższającego inflację.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

W maju tego roku, według analiz.pl, właściwie wszystkie grupy funduszy inwestycyjnych miały straty w okresie ostatnich trzech i 12 miesięcy, niektóre nawet dwucyfrowe (np. fundusze akcji polskich małych i średnich spółek średnio minus 15,6 proc. w ciągu 12 miesięcy). Teraz kiedy perspektywy gospodarki się pogorszyły, trudno liczyć na poprawę. Ewentualna recesja oznacza spadek zysków spółek, a to zawsze idzie w parze z trudnym okresem na giełdach.

Czytaj więcej

Przemysł jest heroldem recesji i spadku inflacji

Spowolnienie gospodarcze będzie też oznaczać niższy popyt na surowce. Do niedawna fundusze inwestujące w surowce wykorzystywane w przemyśle czy spożywcze przynosiły nawet po kilkadziesiąt procent zysku. Na przykład trzyletni (do maja 2022 r.) zysk funduszy lokujących środki na rynku metali szlachetnych przekroczył 33 proc. Ale teraz i ta grupa notuje straty w krótszych okresach. Jeśli więc ktoś liczył, że w czasie wojny i inflacji ochroni kapitał, stawiając na metale szlachetne, musi być rozczarowany.

Chwile grozy przeżyli w czerwcu posiadacze jednostek funduszy papierów dłużnych. Sytuacja na tym rynku jest taka, że tegoroczne straty najsłabszych funduszy dłużnych przekraczają 20 proc. To efekt wielkiej przeceny papierów znajdujących się w portfelach tych funduszy. Co prawda wyniki w krótkim terminie, np. w czerwcu, będą w okolicach zera, ale w sumie całe pierwsze półrocze było słabe i większość inwestorów nie ma powodów do zadowolenia. Fundusze papierów skarbowych od początku roku straciły średnio 2,4 proc., zaś obligacji skarbowych długoterminowych blisko 11 proc.

Z drugiej strony, jest całkiem prawdopodobne, że papiery dłużne najgorsze mają już za sobą. A ich ceny są teraz na tyle niskie (wysoka rentowność), że pojawiła się szansa na solidne zyski w dłuższym terminie.

Czytaj więcej

Potrzebna cierpliwość i gotówka, żeby zarobić na mieszkaniach