WallStreet wystartowała dziś bez wyrazu. Inwestorzy byli sceptyczni co do tego, czy spotkanie prezydenta Baracka Obamy z przywódcami Kongresu przybliży rozwiązanie problemów fiskalnych USA. Inwestorzy obawiają się, że jeśli kongresmeni nie porozumieją się w sprawie budżetu, od nowego roku mogą wejść w życie podwyżki podatków i ciecia wydatków, które mogą ponownie pogrążyć USA w recesji. Potocznie problem ten nazywany jest klifem fiskalnym.
Jeszcze przed sesją dziennik Wall Street Journal podał, że przedstawiciele Białego Domu prowadzą rozmowy, które mogą wskazywać na ich większą elastyczność w negocjacjach z Republikanami. Rynki pozostawały jednak nerwowe i czekały na konkrety, a dokładnie na rezultaty spotkania prezydenta Baracka Obamy z przywódcami Kongresu z obu partii w ramach przygotowań do negocjacji budżetowych, aby tego klifu fiskalnego uniknąć.
Problem klifu fiskalnego polega na tym, że jeśli nie dojdzie w Kongresie do porozumienia w sprawie sposobów redukcji deficytu budżetowego, z końcem tego roku nastąpią - na podstawie umowy z zeszłego roku - automatyczne cięcia wydatków rządowych i podniesienie podatków.
Kluczowym partnerem Obamy w tych rozmowach będzie republikański przewodniczący Izby Reprezentantów John Boehner. W piątek zarówno on, jak i prezydent wyrazili nadzieję, że dojdzie do porozumienia.
Po spotkaniu republikańscy i demokratyczni politycy z Kongresu wystąpili razem przed dziennikarzami, a Boehner powiedział, że jego partia zdaje sobie sprawę, iż może nie osiągnąć w negocjacjach wszystkiego, na czym jej zależy.
Rozmowy mają zaowocować uzgodnieniem sposobów redukcji deficytu budżetowego. Republikanie nalegają, żeby główny nacisk położyć na cięcia wydatków, i godzą się jedynie na eliminację niektórych ulg podatkowych.
Republikanie są gotowi dyskutować o dodatkowych dochodach, aby tylko uniknąć ostrych automatycznych podwyżek podatków i cięć wydatków, jeśli tylko tym dochodom będą towarzyszyć ograniczenia wydatków.
- Aby udowodnić nasze zaangażowanie, jesteśmy gotowi rozmawiać o dochodach, pod warunkiem, że będą im towarzyszyć znaczące cięcia wydatków - powiedział John Boehner spiker Republikanów dziennikarzom w Białym Domu.
Demokraci i Obama chcą podwyższyć podatki od najzamożniejszych obywateli w ten sposób, że nie zostaną im przedłużone niższe progi podatkowe uchwalone za rządów prezydenta George'a W. Busha.
Nadzieja na porozumienie ożywiła giełdy, a indeksy wyszły nad kreskę.
Na finiszu Dow Jones zyskał 0,37 proc., technologiczny Nasdaq wzrósł o 0,57 proc., a indeks szerokiego rynku podniósł się o 0,48 proc.