Unia Europejska chce wydać ok. 5 mld euro na dofinansowanie supernowoczesnych projektów związanych z odnawialnymi źródłami energii oraz CCS, tj. wychwytywaniem i składowaniem dwutlenku węgla. Ministerstwo Gospodarki czeka do 9 lutego na wnioski zainteresowanych dopłatami firm. Jest o co walczyć, bo Bruksela może pokryć nawet połowę kosztów każdego przedsięwzięcia.
– Fundusze, które ma Unia w ramach tego programu, pochodzą ze sprzedaży 300 mln t pozwoleń na emisje dwutlenku węgla z tzw. rezerwy na nowe instalacje, więc stąd kwota ok. 5 mld euro – wyjaśnia "Rz" Marta Gajęcka, partner w Ernst & Young Corporate Finance w Polsce.
– Komisja Europejska już od kilku lat stara się promować projekty służące ograniczaniu emisji oraz rozwojowi odnawialnych źródeł energii i technologii im służących. Bez szczególnego wysiłku zarówno na poziomie krajowym, jak i wspólnotowym nie uda się zrealizować celu redukcji i zwiększenia udziału energii odnawialnej w bilansie energetycznym o 20 proc. – dodaje.
Marta Gajęcka, która jeszcze do niedawna była w zarządzie Europejskiego Banku Inwestycyjnego, przypomina, że już w 2009 r. w European Energy Programme for Recovery Bruksela przeznaczyła środki na dofinansowanie energetycznych projektów innowacyjnych. – Ale wiadomo, że to nie wystarczy – dodaje. I na początku listopada Komisja Europejska poinformowała o dofinansowaniu innowacyjnych projektów demonstracyjnych, w sumie ta kwota ok. 5 mld euro ma wesprzeć w Europie osiem przedsięwzięć CCS i 34 związanych z OZE.
To oznacza, że w praktyce na jeden projekt będzie można otrzymać nawet ponad 100 mln euro dofinansowania. Mogą o nie starać się wszystkie podmioty, które chcą zrealizować innowacyjny projekt w zakresie CCS lub OZE. Lista przedsięwzięć jest bardzo konkretna. Obejmuje m.in. projekty związane z bioenergią, fotowoltaiką, energią słoneczną, geotermiczną, wiatrową – morską, oceaniczną. Każdy kraj może dostać dofinansowanie nawet do trzech projektów.
Fundusze będą przyznawane w dwóch transzach, by skorzystać z pierwszej – trzeba mieć gotowy wniosek do 9 lutego 2011 r., a środki zostaną uruchomione w 2012 r. po wcześniejszej dwustopniowej weryfikacji (Europejskiego Banku Inwestycyjnego i KE). Istotny wymóg stawiany przez Komisję Europejską jest taki, by dany projekt mógł wejść w fazę eksploatacji przed końcem 2015 r. A inwestor powinien udowodnić, że zdoła uzyskać wszystkie niezbędne pozwolenia.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że największe szanse na dofinansowania mają Zakłady Azotowe w Kędzierzynie-Koźlu. Firma przygotowuje znaczący projekt instalacji multinenergetycznej i jest zainteresowana CCS. Do tej pory w kraju dofinansowanie na pierwszą instalację tego typu (CCVA) otrzymała Polska Grupa Energetyczna i realizuje go w elektrowni Bełchatów wraz z zabudową nowego bloku. Ale nie jest tajemnicą, że funduszy unijnych dostała za mało. Trudno jednak przewidzieć, czy z tego nowego programu grupa też będzie mogła otrzymać dopłatę.
– Drugą turę zaplanowano na 2013 r., więc warto się pośpieszyć – przekonuje Marta Gajęcka. – Tym bardziej że wobec kryzysu wydaje się mało prawdopodobne, by w kolejnym budżecie – na lata 2013 – 2020 ponownie przeznaczono tak dużą kwotę na energię.
Zdaniem Marty Gajęckiej wykorzystanie tych funduszy przez nasze firmy to szansa dla Polski, by stała się liderem we wdrażaniu supernowoczesnych technologii energetycznych.