Koszty pracy w Polsce w sektorze przedsiębiorstw wzrosły w 2012 r. o 3,1 proc. – wynika z ostatnich danych Eurostatu.  Najwyższy wzrost miał miejsce w przemyśle – o 4,5 proc. w porównaniu z 2011 r., a najniższy – w budownictwie  –  0,5 proc.  i handlu – 1,8 proc.

Na koszty pracy składają się przede wszystkim wynagrodzenia, ale też podatek dochodowy oraz składki: na ubezpieczenie rentowe, emerytalne, chorobowe, wypadkowe, składki zdrowotne oraz na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

W przeliczeniu na wspólną walutę, jak wynika z szacunków „Rz", koszty w firmach wyniosły w ub.r. 7,2 euro na godzinę (to nawet mniej niż 7,5 euro w 2008 r., ale wówczas kurs wynosił średnio 3,5 zł).

W porównaniu z krajami UE koszty pracy wciąż są u nas bardzo niskie. Przykładowo: w Belgii czy Szwecji (ok. 40 euro) są 5,5 razy wyższe, w Niemczech, Finlandii, Austrii (ok. 31 euro) – ponad cztery razy wyższe, w Hiszpanii i Wielkiej Brytanii (ok. 21–22 euro) – prawie trzy razy wyższe. Nawet w Czechach za godzinę pracy trzeba płacić 10,5 euro, a na Słowenii 14,5 euro. Taniej niż u nas jest tylko w czterech krajach.

Tymczasem coraz częściej pojawiają się opinie, że niskie płace przestają stanowić naszą przewagę konkurencyjną. – Nie powinniśmy się porównywać tylko do lepiej rozwiniętych krajów UE. Inwestorzy, analizując np. przeniesienie produkcji z najdroższych krajów, biorą pod uwagę koszty pracy w Azji, ale też u naszych sąsiadów – na Ukrainie czy w Bułgarii – podkreśla Jacek Brzozowski, ekspert organizacji Pracodawcy RP. W Bułgarii są one dwa razy niższe niż w Polsce.

– U nas wcale nie jest tak tanio, biorąc pod uwagę nasz poziom rozwoju gospodarczego – uważa też Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan. – Poza tym aż 54 państwa oferują lepsze warunki prowadzenia działalności gospodarczej niż Polska, co oznacza, że wyższe koszty pracy rekompensują innymi działaniami, takimi jak niskie obciążania biurokratyczne – dodaje Mordasewicz.