Mimo zapewnień prezesa NBP Adama Glapińskiego, że w wakacje powinien nastąpić szczyt inflacji, tak się nie stało. Ceny towarów i usług wciąż rosną w Polsce z miesiąca na miesiąc. Jak podał w poniedziałek GUS, wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI), główna miara inflacji w Polsce, wzrósł w październiku o 17,9 proc. rok do roku, najbardziej od grudnia 1996 roku, po zwyżce o 17,2 proc. we wrześniu.

Czytaj więcej

Inflacja w październiku pokonała kolejny pułap. Ceny rosną jak szalone

To sprawie, że Polacy nie tylko muszą więcej płacić w sklepach czy za rachunki za ogrzewanie bądź prąd, ale też zmniejsza się realna wartość pobieranych przez nich świadczeń, które nie podlegają waloryzacji tak jak emerytury. Mowa tu na przykład o programach socjalnych 500 plus, „Dobry start” czy nawet wprowadzonych w styczniu 2022 roku rodzinnym kapitale opiekuńczym czy „żłobkowym”.

Według szacunków Business Insider Polska, flagowy program PiS 500 plus powinien się dziś nazywać… 360 plus, bo tyle obecnie wynosi realnie jego wartość. Jak obliczył portal, skumulowana inflacja od kwietnia 2016 roku sięga już blisko 39 proc. W ujęciu rocznym oznacza to nie 6 tys. zł na dziecko, a zaledwie 4,3 tys. zł.

Czytaj więcej

Ekonomiści: 20 proc. inflacji coraz bardziej realne

Jak wygląda sytuacja w przypadku innych świadczeń socjalnych? Jak pisze portal, jednorazowa wypłata w wysokości 300 zł na wprawkę szkolną dla dziecka w ramach programu „Dobry start”, wprowadzonego w lipcu 2018 roku, dziś jest warta realnie 225 zł.

Najmocniej ucierpiało jednak „becikowe” – wprowadzony 2006 roku program, w ramach którego rodzice spełniający kryteria dochodowe otrzymują jednorazowy przelew w wysokości 1 tys. zł. Po ponad 15 latach trwania programu, „becikowe” warte jest teraz realnie ledwie 592 zł.