RPP opublikowała w poniedziałek założenia polityki monetarnej na rok 2009. Ekonomiści są nieco rozczarowani, bo spodziewali się, że Rada więcej miejsca poświęci planom przyjęcia euro w Polsce.
– Nie dowiedzieliśmy się, od czego RPP będzie uzależniać zmiany w polityce pieniężnej mające na celu spełnienie kryterium inflacyjnego. Można było spodziewać się np. zdefiniowania warunków przystąpienia do ERM2 – mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku.
RPP napisała, że w przypadku podjęcia wiążącej decyzji o przystąpieniu do strefy euro „Rada przedstawi dokument opisujący strategię polityki pieniężnej podporządkowaną konieczności trwałego spełnienia kryteriów konwergencji w okresie poprzedzającym przyjęcie euro”. Ekonomiści zastanawiają się, co oznacza „wiążąca decyzja”.
– Raczej nie chodzi tu o zapowiadany rządowy harmonogram przystąpienia do euro. Nie podejmowałbym decyzji o wejściu do ERM2 czy zmianie polityki pieniężnej, bez szerszego porozumienia politycznego w sprawie np. potrzebnej zmiany konstytucji – mówi Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku.
Tymczasem szanse na szybkie uchwalenie potrzebnych zmian w konstytucji, wobec sprzeciwu Prawa i Sprawiedliwości, wydają się niewielkie. A bez zmiany konstytucji wejście do ERM2 wydaje się niemożliwe – przeciwni takiemu rozwiązaniu są minister finansów Jacek Rostowski, a także część członków RPP.
– Gdyby teraz okazało się, że przyjęcie wspólnej europejskiej waluty odsunie się w czasie, mogłoby to oznaczać osłabienie złotego i wzrost rentowności polskich obligacji – mówi Jakub Borowski. Jeżeli jednak doszłoby do zmiany konstytucji w ciągu najbliższych miesięcy, co – zgodnie z deklaracjami ministra Rostowskiego – otworzyłoby drogę do wejścia do ERM2 w przyszłym roku, bardziej realne byłoby utrzymanie na obecnym poziomie lub nawet podwyższenie stóp procentowych.
– W grę mogłyby wchodzić nawet dwie podwyżki stóp procentowych – mówi Jacek Wiśniewski.
Zdaniem Jakuba Borowskiego, gdyby Polska weszła do ERM2 w przyszłym roku, stopa referencyjna do końca 2009 roku pozostałaby na poziomie 6 proc.
A jeszcze przed deklaracją premiera Donalda Tuska o przyjęciu euro w 2011 roku niektórzy ekonomiści, a także niektórzy członkowie Rady Polityki Pieniężnej, dopuszczali możliwość obniżek stóp już na początku 2009 roku.