W sklepach ostatnie godziny gorączkowego ruchu, ale zdaniem detalistów sezon będzie bardzo udany. – Spodziewamy się wzrostu sprzedaży nawet o 10 proc., a wydatki w całym sezonie świątecznym mogą przekroczyć 23 mld zł – mówi Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji zrzeszającej największe sieci.
– W Almie obroty w grudniu rosną dwucyfrowo, sprzedaliśmy dwa razy więcej zestawów prezentowych. Także w W. Kruk sezon wygląda bardzo dobrze, klienci kupują biżuterię, także z brylantami – mówi Jerzy Mazgaj, prezes Alma Market i szef rady nadzorczej Vistuli.
Sklepy w sezonie wydłużały godziny pracy, a i tak klienci stali często w wielkich kolejkach. 52 proc. ankietowanych w badaniu firmy 4P Research Mix dla Tesco stwierdziło, że na tegoroczne święta wyda więcej niż rok temu. Z kolei firma Deloitte oszacowała, że statystyczna polska rodzina na Boże Narodzenie wyda 463 euro – z tego 41 proc. pochłoną prezenty. Lista najpopularniejszych upominków od lat wygląda podobnie: królują kosmetyki, zabawki, książki i biżuteria. – Klienci coraz chętniej rozkładają zakupy na kilka etapów. Kupujemy świąteczne produkty i prezenty tuż po pojawieniu się ich w hipermarketach. Ale pod warunkiem, że cena jest atrakcyjna – twierdzi Michał Sikora, rzecznik prasowy Tesco.
Jednak tegoroczne wydatki na tradycyjną kolację wigilijną, do której usiądą nie więcej niż cztery osoby, będą wyższe od zeszłorocznych o 8 zł i wyniosą 97 zł. Pod warunkiem jednak, że kupimy wyłącznie podstawowe produkty: mąkę, śledzie, kawałek karpia, ziemniaki, susz na kompot, ciasto, kapustę, a barszcz zrobimy sami z tanich w tym roku buraków. Do tego będzie nas stać na dokupienie cytrusów, które mimo bardzo drogiego euro praktycznie nie zdrożały w porównaniu z 2010 r. Podobnie jest z ceną jajek, majonezu czy gotowych uszek i pierogów, które kosztują od 0,5 zł do 1,5 zł za sztukę.
Koszyk wigilijny „Rz", który wyliczamy od kilkunastu lat, drożeje praktycznie z roku na rok. Wyjątkami były tylko lata 2007 i 2010, gdy ceny spadły, ponieważ bardzo tanie były suszone grzyby i owoce. Z kolei w tym roku grzyby są znacznie droższe, jednak już np. ceny choinek nie są wygórowane. Za 50 – 80 zł można kupić dość gęste, 1,5-metrowe drzewko. Z roku na rok coraz więcej osób decyduje się jednak na zakup sztucznych choinek. Zmieniają się też inne świąteczne zwyczaje – spada m. in. spożycie karpi. W tym roku pojawią się na ok. 60 proc. wigilijnych stołów.
Więcej wydamy za to na podróże. Z powodu droższego paliwa lot do Londynu podrożał w ciągu roku o 13 proc. Według internetowego biura podróży eSKY.pl w tym roku średnio zapłacimy za taki przelot (w obie strony z wylotem z Warszawy) 676 zł. To cena tanich linii, rejs regularnym przewoźnikiem na Heathrow kosztuje prawie 940 zł.
Dużo osób wyjedzie na święta do Niemiec, Włoch i Francji. Tu ceny niewiele się zmieniły, a nawet spadły: za bilet lotniczy do Paryża trzeba zapłacić średnio 906 zł, o 3 proc. mniej niż rok temu. Z kolei bilet do Rzymu kosztuje 816 zł, o 16 proc. mniej w porównaniu z ubiegłym rokiem.
Sprzedaż detaliczna mocno w górę
Najbardziej wzrosły wydatki w dyskontach
W listopadzie sprzedaż detaliczna w ujęciu rocznym wzrosła o 12,6 proc. (w cenach bieżących) i o 7,4 proc. w cenach stałych – podał GUS. To znacznie więcej, niż spodziewali się ekonomiści. Ale z danych tych widać, że Polacy na stałe zmienili swoje zwyczaje zakupowe. Najbardziej w cenach stałych wzrosła sprzedaż w dyskontach – o 26,7 proc. Sprzedaż odzieży wzrosła o 16,1 proc., spadła natomiast samochodów (o 3,7 proc.). W cenach bieżących najbardziej wzrosła wartość sprzedaży w sklepach niewyspecjalizowanych (o 29,1 proc.) oraz farmaceutyków (16,3 proc.). Spadła natomiast pojazdów – o 4,5 proc. Ekonomiści tłumaczą, że klienci nie zmniejszają wydatków, ale jednocześnie wskazują inflację jako czynnik zwiększający dynamikę w cenach bieżących.
—aft