Na taki film może się zdecydować albo starzec albo człowiek bardzo młody. I tu mamy do czynienia z drugim wariantem. Mateusz Głowacki, student IV roku wydziału reżyserii w Katowicach, dał swoim kolegom szansę wypowiedzenia się o ich pojmowaniu kobiet. Siłą i słabością tej opowieści jest fakt, że głos zabierają 30-latkowie czyli wyselekcjonowana grupa męska, której brak wystarczająco długiego doświadczenia, by formułować ostateczne sądy.

Zobacz zwiastun filmu

- To także portret mojego pokolenia - wyjaśnia autor filmu. - Film pewnie by nie powstał, gdybyśmy nie spędzili tyle czasu z kolegami w knajpach. Zawsze przy piwie gadaliśmy o kobietach. Zaproponowałem udział w projekcie sześćdziesięciu kolegom i tylko czterech odmówiło.

Młode Kino - czytaj więcej

Widzowie poznają opinie dwudziestu siedmiu z nich. Cała gama zawodowa: od leśnika, rolnika aż do poety i operatora filmowego. Ich wypowiedzi zostały skatalogowane w siedmiu rozdziałach: „Istota kobiecości", „Prapoczątki miłości", „Jak poderwać dziewczynę?", „Sprawy przyziemne", „Samotność i nuda", „Rozstania", „Miłość", „Przyszłość". Już początek, w którym panowie przedstawiają swoje opinie na temat natury kobiecej, wskazuje na charakter dalszych opowieści. A są one takie: „kobieta to samica gatunku homo sapiens", „każda jest inna", „płaczliwe, niezdecydowane, marudzą", „potrafią doskonale udawać", „we wszystko angażują emocje", „ich mózg non-stop pracuje - nawet we śnie".

Nie ma sensu mnożyć kolejnych sądów i opowiastek, ale zapewniam są one niezmiernie pouczające. Z jednej strony 30-letni panowie nie wierzą w wieczną miłość, mówią o udręce wspólnego życia i kłótni o to, kto ma posprzątać kibel. O tym, że „związki to chwilowe złudzenie - rodzimy się samotni i umieramy samotni" i że „po dwóch latach trzeba spróbować czegoś nowego - podnieść sobie poprzeczkę". Z drugiej strony - o tych wszystkich problemach, których dostarcza obcowanie z kobietami - mówią z pasją, z jaką człowiek angażuje się w ważną sprawę. Czyli są paniami zainteresowani, zafrapowani, zauroczeni. I może tylko dla fasonu czasem ciężko się im do tego przyznać.

Autor filmu w napisach końcowych umieścił zdanie-poprawkę. Uczciwie powiadamiając widzów, że zapewne teraz, już po nakręceniu filmu, wiele wypowiedzi jego kolegów mogłoby brzmieć zupełnie inaczej...