Reklama

Nie żyje Marcin Ziębiński. Znany reżyser miał 57 lat

Twórca „Kiedy rozum śpi”, „Gniewu”, „Banksterów” i wielu seriali telewizyjnych miał 57 lat

Publikacja: 09.06.2025 05:33

Marcin Ziębiński

Marcin Ziębiński

Foto: PAP, Jacek Bednarczyk

Marcin Ziębiński pochodził z artystycznej rodziny. Jego matka, Krystyna Kołodziejczyk, była aktorką, ojciec, Andrzej Ziębiński – reżyserem teatralnym.

Reklama
Reklama

Marcin Ziębiński swój filmowy debiut zaliczył w Cannes

W 1992 roku skończył studia na Wydziale Reżyserii w łódzkiej PWSFTviT. W tym samym roku zadebiutował filmem „Kiedy rozum śpi” – rozgrywającą się w XVIII wieku kostiumową opowieścią, w której młody zegarmistrz trafia do posiadłości arystokraty owładniętego ideą zbudowania perpetuum mobile.

Obok wykonawców francuskich w filmie wystąpili znakomici aktorzy polscy, m.in. Janusz Gajos, Wojciech Pszoniak, Jan Peszek, Anna Seniuk. Film trafił do sekcji kina francuskiego w Cannes, dostał nagrodę w kategorii debiutów na festiwalu w San Sebastián, zaś wykonawcę głównej roli, Janusza Gajosa, uznano za najlepszego aktora roku podczas festiwalu w Gdyni. Wielu krytyków pisało jednak wówczas, że „Kiedy rozum śpi” jest filmem profesjonalnie zrobionym, ciekawym, jednak bez świeżości, jakiej można spodziewać się po 25-letnim artyście.

Pięć lat później Ziębiński zrobił „Gniew”. To była historia dwóch braci, których życie potoczyło się różnymi drogami. Zostali rozdzieleni po śmierci rodziców, wychowywali się w różnych środowiskach. Starszy zrobił karierę, ma świetną pozycję finansową, atrakcyjną narzeczoną. Młodszy po raz kolejny uciekł z poprawczaka, a jego życie jest nieustannym pasmem porażek. Obaj spotykają się po latach w odziedziczonym domu. Ich spotkanie zamienia się w pojedynek, który stanie się okrutny, gdy w domu zjawią się koledzy Piotra.

Reklama
Reklama

– Młodszy chłopiec jest napiętnowany przez życie, zepchnięty na margines – mówił Ziębiński. – Rozpaczliwie szuka więzi rodzinnych i swojego miejsca w świecie. W ekstremalnych warunkach potrafi jednak zdobyć się na odwagę, szlachetność i wielkoduszność. Jego starszy brat, pozornie silny i przystosowany do reguł rządzących życiem, nie umie znaleźć równowagi między obowiązkami a uczuciem, nie potrafi uporać się z odpowiedzialnością, jaka na nim ciąży. W sytuacji zagrożenia tylko zwierzęcy instynkt, bezwzględność i okrucieństwo pozwalają mu stawić czoła dramatycznym okolicznościom – tłumaczył. 

To był ciekawy film, znów z dobrą obsadą – w rolach głównych wystąpili Artur Żmijewski, Renata Dancewicz i Rafał Maćkowiak. Ale Ziębiński nie poszedł za ciosem. Zaszył się w produkcjach telewizyjnych. Reżyserował spektakle Teatru Telewizji i seriale, m.in. „Kopciuszek”, „Bank nie z tej ziemi”, „Dublerzy”, „Znaki”, potem przyszły też odcinki „Leśniczówki”, „Śladu”, „Sąsiedzkich porachunków”, ostatnio „Komisarza Mamy” i „Krwi”.

Czytaj więcej

Dobre kino nie zna lęku

„Banksterzy”. Film o nowej Polsce

W 2020 roku pokazał swoją ostatnią fabułę – „Banksterzy”. Ćwierć wieku wcześniej realizował odcinki serialu „Bank nie z tej ziemi”, w którym mieszkańcy zaświatów postanawiali odkupić swoje winy, reaktywując przedwojenny bank i niosąc pomoc „dobrym ludziom w słusznych sprawach”. W „Banksterach” spojrzał na nową polską rzeczywistość. Zrobił film o ludziach wplątanych w tryby dzisiejszego systemu finansowego. O ludziach, którzy promowali w bankach kredyty we frankach, mając pełną świadomość, że ich klientów doprowadzi to do niewypłacalności. Ziębiński pokazał ludzi bezwzględnych, nastawionych na maksymalny zysk: uwikłanych w polityczne układy prezesów banków, urzędników, którzy zdając sobie sprawę z zagrożeń, sprzedawali promowane „produkty”, uciszając własne sumienia. Ale sportretował i tych, którzy przez to przeżyli życiowe tragedie.

Ziębiński bardzo sprawnie ten film wyreżyserował, a na ekranie – jak zwykle u tego reżysera – pojawiła się cała plejada ciekawych aktorów. W filmie zagrali m.in. Małgorzata Kożuchowska, Małgorzata Lamparska, Jan Frycz, Tomasz Karolak, Antoni Królikowski.

Marcin Ziębiński nakręcił też około 600 reklam.

Reklama
Reklama

„Cudowne dziecko polskiego kina Pełen pasji i talentu, od wczesnych lat. Ciekawy świata. Lojalny, szczery, wspaniały. Żegnaj Przyjacielu! Tak się nie robi"

Jerzy Haszczyński

Zmarł 8 czerwca 2025 roku. „Nie ma słów, aby opisać ten żal i smutek, który nas ogarnia. Mieliśmy tyle wspólnych planów, projektów, pomysłów – to nie tak miało być! Setki przedyskutowanych i przepracowanych wspólnie godzin – i co dalej? Składamy kondolencje rodzinie, przyjaciołom i wszystkim – bo nie będzie sposobu, aby wypełnić tę pustkę po nim" – napisali jego koledzy i współpracownicy z Niezależnej Szkoły Filmowej OFFMaster.

Reżysera pożegnał także na Facebooku nasz redakcyjny kolega Jerzy Haszczyński: „Niesprawiedliwa, głupia, przerażająca wiadomość. Marcin Ziębiński nie żyje. Cudowne dziecko polskiego kina. Pełen pasji i talentu, od wczesnych lat. Ciekawy świata. Lojalny, szczery, wspaniały. Żegnaj, Przyjacielu! Tak się nie robi”.

Film
Nie żyje Eric Dane, gwiazdor serialu „Chirurdzy”. Miał 53 lata
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Film
Nie żyje Robert Duvall, consigliere z „Ojca chrzestnego”
Film
Nie żyje Frederick Wiseman, wybitny dokumentalista
Film
Nie żyje Jerzy Słonka. U Barei reprezentował brygadę młodzieżową, sprawdzał „ledykimację”
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama