Marcin Ziębiński pochodził z artystycznej rodziny. Jego matka, Krystyna Kołodziejczyk, była aktorką, ojciec, Andrzej Ziębiński – reżyserem teatralnym.
Marcin Ziębiński swój filmowy debiut zaliczył w Cannes
W 1992 roku skończył studia na Wydziale Reżyserii w łódzkiej PWSFTviT. W tym samym roku zadebiutował filmem „Kiedy rozum śpi” – rozgrywającą się w XVIII wieku kostiumową opowieścią, w której młody zegarmistrz trafia do posiadłości arystokraty owładniętego ideą zbudowania perpetuum mobile.
Obok wykonawców francuskich w filmie wystąpili znakomici aktorzy polscy, m.in. Janusz Gajos, Wojciech Pszoniak, Jan Peszek, Anna Seniuk. Film trafił do sekcji kina francuskiego w Cannes, dostał nagrodę w kategorii debiutów na festiwalu w San Sebastián, zaś wykonawcę głównej roli, Janusza Gajosa, uznano za najlepszego aktora roku podczas festiwalu w Gdyni. Wielu krytyków pisało jednak wówczas, że „Kiedy rozum śpi” jest filmem profesjonalnie zrobionym, ciekawym, jednak bez świeżości, jakiej można spodziewać się po 25-letnim artyście.
Pięć lat później Ziębiński zrobił „Gniew”. To była historia dwóch braci, których życie potoczyło się różnymi drogami. Zostali rozdzieleni po śmierci rodziców, wychowywali się w różnych środowiskach. Starszy zrobił karierę, ma świetną pozycję finansową, atrakcyjną narzeczoną. Młodszy po raz kolejny uciekł z poprawczaka, a jego życie jest nieustannym pasmem porażek. Obaj spotykają się po latach w odziedziczonym domu. Ich spotkanie zamienia się w pojedynek, który stanie się okrutny, gdy w domu zjawią się koledzy Piotra.
– Młodszy chłopiec jest napiętnowany przez życie, zepchnięty na margines – mówił Ziębiński. – Rozpaczliwie szuka więzi rodzinnych i swojego miejsca w świecie. W ekstremalnych warunkach potrafi jednak zdobyć się na odwagę, szlachetność i wielkoduszność. Jego starszy brat, pozornie silny i przystosowany do reguł rządzących życiem, nie umie znaleźć równowagi między obowiązkami a uczuciem, nie potrafi uporać się z odpowiedzialnością, jaka na nim ciąży. W sytuacji zagrożenia tylko zwierzęcy instynkt, bezwzględność i okrucieństwo pozwalają mu stawić czoła dramatycznym okolicznościom – tłumaczył.
To był ciekawy film, znów z dobrą obsadą – w rolach głównych wystąpili Artur Żmijewski, Renata Dancewicz i Rafał Maćkowiak. Ale Ziębiński nie poszedł za ciosem. Zaszył się w produkcjach telewizyjnych. Reżyserował spektakle Teatru Telewizji i seriale, m.in. „Kopciuszek”, „Bank nie z tej ziemi”, „Dublerzy”, „Znaki”, potem przyszły też odcinki „Leśniczówki”, „Śladu”, „Sąsiedzkich porachunków”, ostatnio „Komisarza Mamy” i „Krwi”.
Czytaj więcej
To był najsilniejszy od lat festiwal w Cannes. Pokazał, jak mocno artyści ostrzegają przed totalitaryzmami, ale też analizują zaburzone relacje rod...
„Banksterzy”. Film o nowej Polsce
W 2020 roku pokazał swoją ostatnią fabułę – „Banksterzy”. Ćwierć wieku wcześniej realizował odcinki serialu „Bank nie z tej ziemi”, w którym mieszkańcy zaświatów postanawiali odkupić swoje winy, reaktywując przedwojenny bank i niosąc pomoc „dobrym ludziom w słusznych sprawach”. W „Banksterach” spojrzał na nową polską rzeczywistość. Zrobił film o ludziach wplątanych w tryby dzisiejszego systemu finansowego. O ludziach, którzy promowali w bankach kredyty we frankach, mając pełną świadomość, że ich klientów doprowadzi to do niewypłacalności. Ziębiński pokazał ludzi bezwzględnych, nastawionych na maksymalny zysk: uwikłanych w polityczne układy prezesów banków, urzędników, którzy zdając sobie sprawę z zagrożeń, sprzedawali promowane „produkty”, uciszając własne sumienia. Ale sportretował i tych, którzy przez to przeżyli życiowe tragedie.
Ziębiński bardzo sprawnie ten film wyreżyserował, a na ekranie – jak zwykle u tego reżysera – pojawiła się cała plejada ciekawych aktorów. W filmie zagrali m.in. Małgorzata Kożuchowska, Małgorzata Lamparska, Jan Frycz, Tomasz Karolak, Antoni Królikowski.
Marcin Ziębiński nakręcił też około 600 reklam.
„Cudowne dziecko polskiego kina Pełen pasji i talentu, od wczesnych lat. Ciekawy świata. Lojalny, szczery, wspaniały. Żegnaj Przyjacielu! Tak się nie robi"
Zmarł 8 czerwca 2025 roku. „Nie ma słów, aby opisać ten żal i smutek, który nas ogarnia. Mieliśmy tyle wspólnych planów, projektów, pomysłów – to nie tak miało być! Setki przedyskutowanych i przepracowanych wspólnie godzin – i co dalej? Składamy kondolencje rodzinie, przyjaciołom i wszystkim – bo nie będzie sposobu, aby wypełnić tę pustkę po nim" – napisali jego koledzy i współpracownicy z Niezależnej Szkoły Filmowej OFFMaster.
Reżysera pożegnał także na Facebooku nasz redakcyjny kolega Jerzy Haszczyński: „Niesprawiedliwa, głupia, przerażająca wiadomość. Marcin Ziębiński nie żyje. Cudowne dziecko polskiego kina. Pełen pasji i talentu, od wczesnych lat. Ciekawy świata. Lojalny, szczery, wspaniały. Żegnaj, Przyjacielu! Tak się nie robi”.