Reklama

„Kresy szczerości”: Wszystkiego wszędzie za dużo naraz

„Kresy szczerości” wystawiają widzów na ciężką próbę, gdy zbyt ambitnie rozpościerają się między dramatem a thrillerem.
„Kresy szczerości”, reż. Michael Pearce, dystr. VOD: Prime Video, Apple TV+

„Kresy szczerości”, reż. Michael Pearce, dystr. VOD: Prime Video, Apple TV+

Foto: materiały prasowe

A jednak. Od przybytku głowa może rozboleć. Udowadnia to scenarzysta Brad Ingelsby. W „Kresach szczerości” chwyta się on każdego wątku, jaki tylko mu się nasunie. Jest tego tyle, że nawet reżyser Michael Pearce wydaje się pogubiony, kiedy beznamiętnie przeskakuje z jednej konwencji gatunkowej na drugą. I z powrotem. Budowanie nastroju dramatu psychologicznego o sponiewieranej przez życie kobiecie, która mierzy się z depresją po stracie ukochanej, wychodzi mu jak w telewizyjnym filmie obyczajowym. Na krótką chwilę opowieść nabiera rumieńców, gdy do życia Kate wraca jej córka Claire, ale produkcji nie udaje się utrzymać uwagi widzów na dłużej.

Pozostało jeszcze 82% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama