— Nagrodziliśmy film kompletny — powiedział Filip Bajon, przewodniczący tegorocznego jury ogłaszając, że Złote Lwy 48. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych przypadły „Kosowi” Pawła Maślony.
To film znakomity. Jego akcja toczy się w XVIII-wiecznej Polsce. Ze Stanów z afroamerykańskim kompanem wraca Tadeusz Kościuszko. Wiedziony myślą o insurekcji, trafia w sam środek walk klasowych między szlachtą a chłopstwem, zaborcami i posiadaczami ziemskimi, urzędnikami państwowymi a zwykłymi bandytami. Paweł Maślona w filmie rozpisanym na kilka bardzo wyrazistych postaci, wykracza poza granice kina kostiumowego. Bo przemoc i okrucieństwo nie znają ram epoki historycznej, a charakter narodowy kształtują dekady nierozliczonych waśni, ran i rachunków krzywd. I ta znakomicie zrealizowana, pozbawiona stereotypowo przedstawianej postaci narodowego bohatera opowieść więcej mówi o naszym stosunku do polityki, władzy, wolności, społecznych nierówności okazuje się bardzo współczesna. I nie ma sensu porównywać „Kosa” do kina Tarantino czy nawet Peckinpaha. To bardzo polskie dzieło. Niełatwe, ale trzymające w napięciu. I mądre. Film Maślony dostał też trzy inne nagrody – za drugoplanową rolę męską Roberta Więckiewicza, montaż i charakteryzację.
Czytaj więcej
Na festiwalu pojawiło się kilka znaczących filmów, których akcja rozgrywa się na prowincji, w tym świetny „Kos” Pawła Maślony z Braciakiem, Grochow...
Srebrne Lwy przypadły „Imago” Olgi Chajdas. To bardzo interesujący post-punkowy dramat psychologiczny o młodej kobiecie, która w ponurej rzeczywistości późnego PRL-u i na początku transformacji usiłuje wykrzyczeć swoją potrzebę wolności. Historia ta rozpoczyna się w Trójmieście w 1987 roku, a kończy w 1989, po pierwszych wolnych wyborach w Polsce. Jej tłem jest buntownicza trójmiejska scena muzyczna końca lat 80. Nagrody za pracę przy tym filmie wywieźli też z Gdyni autor muzyki Andrzej Smolik oraz odtwórczyni głównej roli Lena Góra.
Czytaj więcej
„Doppenganger. Sobowtór” Jana Holoubka o powikłanych polsko-niemieckich losach z II wojną światową w tle otworzy 18 września wieczorem Festiwal Pol...
Wielkim wygranym tego wieczoru był też „Doppelganger. Sobowtór” – opowieść o ludziach wplątanych w tryby historii, szukających swojej tożsamości. Z nagrodami wyjechało z Gdyni kilkoro członków tej filmowej rodziny: autorzy zdjęć, kostiumów, scenografii, odtwórca drugoplanowej roli męskiej Tomasz Schuchardt, a wreszcie reżyser Jan Holoubek.
Czytaj więcej
Robert Gliński, Sebastian Buttny, Jan Kidawa-Błoński, Jan Holoubek opowiadają na festiwalu polskich filmów w Gdyni o inwigilacji przed 1989 r.
Produkcja Studia Munka, osadzony na współczesnej polskiej wsi dramat „Tyle co nic”, zebrał pięć znaczących nagród – za debiut reżyserski i scenariusz dla Grzegorza Dębowskiego, za rolę męską Artura Paczesnego i drugoplanową rolę kobiecą dla Agnieszki Kwietniewskiej. Film dostał też Złoty Pazur.
Dwie nagrody aktorskie – za debiut aktorski Pauliny Pytlak i drugoplanową rolę kobiecą Kingi Preis przypadły filmowi Kingi Dębskiej „Święto ognia”.
Czytaj więcej
Zwycięzcą Małej Gali jest „Kos” Pawła Maślony. Czy to przedsmak jutrzejszego dnia?
Jurorzy postanowili też przyznać nagrodę specjalną filmowi „Chłopi” DK Welchman, Hugh Welchman. Swoją nagrodą uhonorowała ten film trójmiejska publiczność.
Wielki przegrany? Zapewne „Lęk” Sławomira Fabickiego - opowieść o dwóch siostrach, z których jedna jest ciężko chora i decyduje się na samobójstwo wspomagane.
W czasie uroczystej gali wręczenia nagród filmowcy wielokrotnie ze sceny wyrażali solidarność z Agnieszką Holland. Część gości nosiła też koszulki z napisem „Agnieszka Polland”.