Zaczęła się rywalizacja o Oscary. Nagrody zmobilizują publiczność

Krótką listę dziesięciu filmów zagranicznych z szansą na nominację poznamy 21 grudnia. Gala 12 marca.

Publikacja: 19.12.2022 03:00

Faworytem pierwszych oscarowych typów był „Top Gun. Maverick”

Faworytem pierwszych oscarowych typów był „Top Gun. Maverick”

Foto: mat. pras.

Decyzje członków Amerykańskiej Akademii Filmowej będą szczególnie ważne, ponieważ kino ma za sobą niełatwy rok po lockdownach. Stopniowo odradzało się, posypały się premiery. Eksperci od spraw rynku, dystrybutorzy, producenci bacznie obserwowali, czy publiczność wraca do sal. Wracała. Ale przede wszystkim latem – na wielkie superprodukcje, których z powodu przestojów w czasie pandemii wczesną jesienią zabrakło. Znacznie gorzej radziło sobie skromniejsze kino autorskie, które nie osiągało i nadal nie osiąga wyników sprzed pandemii.

Giganci walczą

W pierwszych prognozach dziennikarze na ogół typowali do Oscarów blockbustery, przede wszystkim „Top Gun. Maverick” z Tomem Cruise’em (wpływy: 1,5 mld dol.). Ostatnio na prowadzenie wybił się „Avatar. Istota wody” Jamesa Camerona (wpływy po pierwszym weekendzie: 150 mln dol.). Sequelem „Avatara”, na który czekaliśmy 13 lat, zachwycili się krytycy, ale też – co ważne – widzowie, którzy tłumnie ruszyli do kin.

Na szczycie wszelkich list królują „Fabelmanowie” – autobiograficzna opowieść Stevena Spielberga o dziecięcym zauroczeniu kinem. Temu filmowi największe szanse na Oscara dają krytycy z filmowego pisma „Variety”.

Dość wysoko plasuje się w rankingach „Elvis” Baza Luhrmana, który może znaleźć się wśród dziesięciu filmów nominowanych, choć jego szanse na końcowy sukces są znikome.

Pośród skromniejszych filmów niespodziewanie najwięcej, jak dotąd, znaczących nagród krytyków zebrał czarny koń tegorocznego wyścigu „Wszystko wszędzie naraz” duetu Dan Kwan – Daniel Scheinert (wpływy: 103 mln dol.), szalony fajerwerk wyobraźni, a jednocześnie opowieść o drodze człowieka. O tym, kim jesteśmy, kim możemy być, kim już nigdy nie będziemy. Bohaterka filmu – kobieta w średnim wieku, prowadząca podupadającą pralnię i walcząca z codziennymi przeciwnościami – uzyskuje dostęp do rzeczywistości równoległych. W każdej z nich jest kimś innym, kim mogłaby być, gdyby życie potoczyło się inaczej. Ten film jest gejzerem, w którym zmieściło się wszystko: dramat, komedia, science fiction, a nawet azjatyckie kino kopane. I ta mieszanka gra!

Właśnie filmowi „Wszystko wszędzie naraz” przyznali nagrodę krytycy z Los Angeles, jednocześnie ex aequo wyróżniając „TAR” Todda Fielda, wyrafinowaną historię światowej sławy kompozytorki i dyrygentki, która całe swoje życie podporządkowuje karierze.

Poważnym kandydatem do tegorocznych wyróżnień jest też bardzo skromny, a wspaniały film Martina McDonagha „Duchy Inisherin”. Zanurzona w klimacie irlandzkiej wysepki opowieść o odrzuceniu, potrzebie bliskości, ale i o tym, jak zmienia nas niesprawiedliwość, której doświadczamy, jak twardniejemy i zacinamy się w sobie.

Bardzo wyraźnie rysuje się stawka do nagród aktorskich. To przede wszystkim Michelle Yeoh (główna bohaterka „Wszystko wszędzie naraz”), Cate Blanchett (genialna w „TAR”), Michelle Williams (Matka z „Fabelmanów”). Wśród pierwszoplanowych ról męskich prym wiodą Brendan Fraser (ociężały bohater „Wieloryba”), Colin Farrell (wzgardzony i niepokojący w „Duchach Inisherin”) i Austin Butler (genialny tytułowy „Elvis”). Lista, jak zauważają komentatorzy, znów w tym roku niepokojąco „biała”.

Nasza grupa

Nas interesuje kategoria film zagraniczny. Swoje kandydatury zgłosiło ponad 90 państw. Polskim kandydatem jest „IO” Jerzego Skolimowskiego – wyróżniona nagrodą specjalną jury w Cannes historia osiołka ze współczesną Polską i Europą w tle (wpływy: 1 mln dol.). Film dostał już w Stanach dwie bardzo prestiżowe nagrody od krytyków z Nowego Jorku i Los Angeles. Jego kontrkandydatami są m.in.: ciekawa opowieść o inności i dojrzewaniu – belgijska „Bliskość” Lucasa Dhonta, niemiecki „Na Zachodzie bez zmian”, francuski „Saint Omer”, argentyński obraz polityczny „Argentina, 1985”. Zawsze do tej konkurencji włączają się Azja czy Ameryka Południowa. W tym roku mówi się o szansach „Decision to Leave” Parka Chan-Wooka z Korei Południowej. Ostatnio wypłynął również osadzony w latach 20. XX wieku „RRR” (Rise, Roar, Revolt) S.S. Rajamuliego z Indii. Krótka lista dziesięciu filmów zagranicznych z szansą na nominację zostanie ogłoszona 21 grudnia.

Te „przymiarki”, nagrody, przewidywania podgrzewają atmosferę wokół Oscarów, ale też wokół kina. Szacuje się, że wpływy z nominowanych, a przede wszystkim ze zwycięskich filmów mogą wzrosnąć nawet o 20 proc. Ale w tym roku najważniejszy jest „powrót do normalności”. Filmowcy starają się odzyskać publiczność, która w ciągu dwóch lat pandemii przyzwyczaiła się do streamingu. Przypomnieć, że kino to także wspólne przeżywanie, ważny głos o kondycji świata, ale też odrobina magii.

Decyzje członków Amerykańskiej Akademii Filmowej będą szczególnie ważne, ponieważ kino ma za sobą niełatwy rok po lockdownach. Stopniowo odradzało się, posypały się premiery. Eksperci od spraw rynku, dystrybutorzy, producenci bacznie obserwowali, czy publiczność wraca do sal. Wracała. Ale przede wszystkim latem – na wielkie superprodukcje, których z powodu przestojów w czasie pandemii wczesną jesienią zabrakło. Znacznie gorzej radziło sobie skromniejsze kino autorskie, które nie osiągało i nadal nie osiąga wyników sprzed pandemii.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Film
Film „Do granic”. Jak Ameryka traktuje imigrantów z Europy
Film
„Ród Smoka”, czyli „oko za oko, syn za syna” w drugim sezonie
Film
Polska wieś pokazana bez sentymentów. Grzegorz Dębowski wygrywa debiuty w Koszalinie
Film
Koszaliński Złoty Jantar dla „Tyle co nic” Grzegorza Dębowskiego
Akcje Specjalne
Naszym celem jest osiągnięcie 9 GW mocy OZE do 2030 roku
Film
Rekomendacje filmowe na weekend: Inni w nas i wokół nas
Film
„Królestwo zwierząt” Thomasa Cailleya: Ludzie mutują jak po pandemii