W polskim kinie rzadko zdarza się film tak perfekcyjnie zrealizowany. Smoczyńska, opierając się na książce Majorie Wallace i scenariuszu Andrei Seigel opowiedziała autentyczną historię czarnoskórych bliźniaczek June i Jennifer Gibbons, które rosły w Walii w imigranckiej rodzinie technika pracującego dla Royal Air Force. W ósmym roku życia przestały odzywać się do kogokolwiek, komunikowały się jedynie ze sobą. Tak rosły i dojrzewały. Mimo wysiłków rodziny i terapeutów nie udało się przełamać ich milczenia. Poza tym rozwijały się początkowo normalnie, stały się ciekawymi, twórczymi osobami. Jednak z czasem dopuściły się rozbojów i podpaleń.

„Silent Twins” to film o izolacji od świata. O szkodach, które bardzo trudno odrobić, bo nie da się zacząć życia od nowa ani odwrócić czasu. Ale też autorzy filmu delikatnie przypominają, że być może rasa i płeć miały wpływ na to, jak bohaterki zostały potraktowane przez otoczenie, jak skazano je izolację w szpitalu, bez próby ratunku. I coś, co zaczęło jak jak gra zamieniło się w tragedię osamotnienia i odrzucenia.

Smoczyńska opowiedziała tę historię w znakomitym tempie, świetnie też wplotła do wartkiej akcji animacje – wszędzie tam, gdzie wkradała się w osobowość i emocje bohaterek. „The Silent Twins” to międzynarodowa koprodukcja i profesjonalna, filmowa robota najwyższej jakości. Świetne kreacje stworzyły w rolach głównych Letitia Wright i Tamara Lawrance. W Gdyni obok reżyserki nagrodę odbierały polskie koproducentki Klaudia Śmieja-Roztworowska oraz wspomagająca również ten film Ewa Puszczyńska. Jury przyznało „The Silent Twins” również nagrody za muzykę Marcina Macuka i Zuzanny Wrońskiej oraz scenografię Jagny Dobesz.

Srebrne Lwy przypadły cofającemu się do lat II wojny światowej filmowi „Filip” Michała Kwiecińskiego. Film dostał też nagrodę za zdjęcia Michała Sobocińskiego oraz charakteryzację Dariusza Krysiaka.

Z czterema statuetkami wyjechali z Gdyni twórcy innego wojennego dramatu „Orzeł. Ostatni patrol” o tragedii polskiego okrętu wojennego, który zatonął wraz z całą załogą na Morzu Północnym, a jego wrak nigdy nie został odnaleziony. Nagrodę za reżyserię tego filmu odebrał Jacek Bławut, statuetkę za dźwięk odebrali Radosław Ochnio i Michał Fojcik, za montaż Bartłomiej Piasek i Piotr Wójcik, za charakteryzację Dariusz Krysiak (razem z jego pracą w „Filipie).

Nagroda aktorskimi za role pierwszoplanowe jury wyróżniło wspaniałą kreację Doroty Pomykały w „Kobiecie na dachu” Anny Jadowskiej oraz rolę Piotra Trojana w „Johnny’m” Daniela Jaroszka. W rolach drugoplanowych spodobały się jurorom kreacje Małgorzaty Hajewskiej-Krzysztofik w „Iluzji” Marty Minorowicz oraz Grzegorza Przybyła w „Strzępach” Beaty Dzianowicz. Za najlepszy debiut aktorski uznano występy Marty Stalmierskiej w „Johnny’m” i „Apokawixie” Xawerego Żuławskiego.

Nagrodę za najlepszy debiut reżyserski odebrała dokumentalistka Beata Dzianowicz za „Strzępy”. Nagroda za najlepszy scenariusz przypadła Jackowi Lusińskiemu i Szymonowi Augustyniakowi, autorom „Śubuka”.

„Złoty Pazur” za odwagę formy i treści odebrali twórcy „Apokawixy” – reżyser Źawery Żuławski oraz producenci Anna Waśniewska-Gil i Krzysztof Terej. Publiczność swoją nagrodą uhonorowała „Johnny’ego” Daniela Jaroszka.

Największym przegranym festiwalu jest niewątpliwie nagrodzony w Cannes polski kandydat do Oscara „IO”, który nie otrzymał żadnej statuetki. Jury przyznało tylko jedną statuetkę filmowi „Wesele” za kostiumy Magdaleny Rutkiewicz-Luterek.

Film Wojciecha Smarzowskiego nie konkurował w roku ubiegłym, choć jego premiera odbyła się zaledwie kilka dni po ubiegłorocznym festiwalu gdyńskim. Teraz jury nie dostrzegło jego wielkiej wartości w opowiadaniu o meandrach naszej historii.

Platynowe Lwy za całokształt twórczości odebrał w Gdyni Filip Bajon.