Festiwalowi Nowe Horyzonty towarzyszy bardzo ciekawe wydarzenie branżowe „Polish Days”, podczas którego filmowcy przedstawiają uczestnikom z całego świata swoje projekty. W tym roku było podobnie. Cztery prezentowane polskie produkcje były już ukończone. To „Dzień i Noc” Katarzyny Machałek i Łukasza Machowskiego – opowieść o kobietach, magii, wiedźmach, Roztoczu i biłgorajskim śpiewie. „Słoń” Kamila Krawczyckiego jest queerową historią chłopaka z małej wsi, który po spotkaniu z przyjeżdżającym „ze świata” synam sąsiadów, chce mnienić swoje życie. „Koński ogon” Justyny Łuczaj to uwspółcześnione wersja mitu o Edypie, dziejąca się na społecznym margisie. I wreszcie w „Orle. Ostatnim patroluJacek Bławut coga się do roku 1940, by opowiedzieć historię polskiego okrętu podwodnego w czasie II wojny światowej. Były też projekty, nad którymi prace się kończą – wśród nich nowy film Jana Holoubka „Doppelgänger. Sobowtór”, „Film dla kosmitów” Piotra Stasika, „Ryfka” Kuby Michalczuka czy „Wyrwał” Bartosza Konopki. A wreszcie produkcje dopiero ruszające. Tu najgłośniej było o filmie Karoliny Bielawskiej o Violetcie Villas. Projekt, który autorka znakomitego dokumentu „Mów mi Marianna” przygotowuje od siedmiu lat wreszcie ma szansę na realizację. A w czasie Polish Days producenci ujawnili, że w Villas wcieli się Sandra Drzymalska.

Swoje plany filmowe zaprezentowali też: Piotr Domalewski, Olga Chajdas, Anna Kazejak, Daria Woszek, Aleksandra Kułakowska, Michał Marczak, Miłosz Sakowski, Sonja Orlewicz-Zakrzewska i Michał Grzybowski.

Nagrodę pisma Screen International - promocję w piśmie na kolejnych etapach produkcji – dostał film „Norwegian Dream” Igora Devolda. Dwie nagrody zebrał projekt Olgi Chajdas „Dziadku, wiejemy”. Fixafilm pokryje koszty postprodukcji obrazu do kwoty 30 tys. zł, No Problemo Music oferuje z kolei bezpłatne wykorzystanie dowolnych utworów z fonoteki Audio Network w filmie i materiałach promocyjnych bez ograniczeń czasowych, terytorialnych i pól eksploatacji. Podobną nagrodę No Problemo Music przyznało „Filmowi dla kosmitów” Piotra Stasika.

Polskie kino jest dziś interesujące, różnorodne, nieobojętne. Wchodzą do niego nowe pokolenia twórców, możemy patrzeć w przyszłość z optymizmem.