Film jest wstrząsający, bo trudno sobie wyobrazić, że urodzeni długo po wojnie tak mocno będą odczuwać na sobie piętno bycia potomkami hitlerowców.

Bettina Göring, stryjeczna wnuczka Hermanna Göringa, wyznaje beznamiętnie:

- Mój brat i ja postanowiliśmy, w różnym czasie, mniej lub bardziej świadomie, przeprowadzić zabieg sterylizacji, żeby nie produkować kolejnych Göringów.

Od 35 lat mieszka w USA i właściwie wszystko, co działo się w jej dorosłym życiu - jest związane z ciemną kartą historii rodziny.

Nie inaczej ma się sprawa z innymi bohaterami filmu. Opowiadają o kolejnych fazach zmagań z przeszłością. Gdy byli mali - bliscy nie mówili im prawdy.

- Wtedy mieszkała z nami babcia - wspomina jedna z bohaterek filmu. - Miałam 11, 12 lat. Oglądaliśmy w telewizji dokument o Holokauście, a ona powiedziała: „To wszystko kłamstwa!". My na to: „Jak możesz tak mówić? Popatrz, co się wtedy działo". Pamiętam to, wybuchła w domu wielka kłótnia. Gdyby przyznali, co się wtedy działo, byłoby to straszne, więc najlepiej było mówić, że nic się nie stało.

Dzieci Hitlera - zwiastun

Mieszkająca w RPA Katrin Himmler, stryjeczna wnuczka Heinricha Himmlera, zwierzchnika SS i gestapo, organizatora obozów śmierci, wyszła za mąż za Izraelczyka, którego rodzina ocalała z Holokaustu. Katrin wciąż trudno wyważyć proporcje między miłością do bliskich, a żalem o to, co uczynili, gdy nie było jej jeszcze na świecie. Trudną misję wypełnia Niklas Frank, syn generalnego gubernatora w Polsce Hansa Franka. Nieustannie podróżuje po Niemczech spotykając się z młodymi ludźmi. Przywołuje historię rodziny, o której nie może powiedzieć ani jednego dobrego słowa. Nieustannie spowiada się z nie swoich grzechów.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

- Robię to wciąż na nowo, chociaż za każdym razem muszę się przezwyciężać - wyznaje w filmie Niklas Frank. - Co wieczór, w każde przedpołudnie, wciąż od nowa, dokonuję egzekucji moich rodziców przed młodymi lub starymi ludźmi. Z drugiej strony mówię sobie, że na to zasłużyli.

Jest w filmie jeszcze jedna historia - rejestracja podróży odbytej przez Rainera Hoessa, wnuka Rudolfa Hoessa. Pojechał do Auschwitz, obozu, w którym jego dziadek był komendantem. Trudno zapomnieć chwile, w których ogląda zdjęcia ojca z beztroskiego dzieciństwa spędzanego w pobliżu pieców krematoryjnych ukrytych za murem pięknego ogrodu i porównuje je ze współczesnością. Furtka, murek - są niemal identyczne jak przed laty.

„Dzieci Hitlera" – wywiad z reżyserem