[b] Zobacz fotosy z filmu [link=http://www.rp.pl/galeria/24,1,367494.html]„Przerwane objęcia”[/link] [/b]
Balansuje, zwłaszcza w warstwie obrazowej, na krawędzi kiczu, ale prawie zawsze uwzniośla go, nadając rangę prawdziwej sztuki. Teraz opowiada o kinie, któremu poświęcił całe dorosłe życie. Nie nakręcił jednak autotematycznego traktatu w stylu „Osiem i pół” Felliniego.
Stworzył pełną erotyzmu, wypełnioną temperamentem Penelope Cruz (tylko on umie na ekranie przedstawić w pełni jej zjawiskową urodę), smutną i śmieszną opowieść o wpływie kina na życie swoich bohaterów.
Utkał misterną opowieść, w której ukazał swoje filmowe fascynacje i wykorzystał – na prawach cytatu – własne wcześniejsze dokonania.
Znany niegdyś reżyser Mateo Blanco (Homar) 14 lat temu stracił wzrok w wypadku. Zginęła w nim Lena (Cruz), miłość jego życia i aktorka ostatniego filmu (przypominającego „Kobiety na skraju załamania nerwowego”). Mężczyzna zredukował swą tożsamość do pseudonimu Harry Caine, pod którym stał się wziętym scenarzystą.
Codzienność zakłóca pojawienie się Raya X (Ochandiano) pragnącego, by Caine napisał dla niego scenariusz. To syn milionera (Gomez), który, by zrobić przyjemność swej utrzymance Lenie, sfinansował ostatni film Blanco. A potem, mszcząc się za utratę dziewczyny, zniszczył jego dzieło. Ray X pobudza pamięć bohatera, wyzwalając chęć rozwikłania tajemnic z przeszłości.
Ustalenie przynależności gatunkowej „Przerwanych objęć” właściwie mija się z celem. Almodóvar świadomie bawi się gatunkami: elementy thrillera zanurza w atmosferze kina noir, schematy jakby zaczerpnięte z tandetnej telenoweli równoważy niekonwencjonalnym poczuciem humoru, nie unikając przy tym autoironii. Tę deklarację miłości do kina każdy prawdziwy kinoman na pewno doceni.
[i] Hiszpania 2009, scen. i reż. Pedro Almodóvar, wyk. Penelope Cruz, Luis Homar, Jose Luiz Gomez [/i]