„Następny rok” – taki tytuł mógłby nieść nadzieję. Ale Mike Leigh jest pesymistą. Następny rok jest taki sam jak poprzedni i taki sam jak kolejny. Ktoś się rodzi, ktoś umiera, a ludzie i tak przypominają samotne wyspy.
[wyimek][link=http://www.rp.pl/galeria/9146,1,478747.html]Cannes - fotostory[/link][/wyimek]
Głównymi bohaterami filmu są starsi małżonkowie – Gerry i Tom, którym udało się w życiu zbudować rodzinę i wychować syna, a teraz starzeją się, pełni tolerancji dla siebie nawzajem i dla świata. Ale otaczają ich samotni zgorzkniali dziwacy, którzy popełnili w przeszłości niejeden błąd i nie są już w stanie nawet udawać szczęścia.
Nikt tak jak Anglicy nie jest przywiązany do realizmu, a Mike Leigh to mistrz w podpatrywaniu zwyczajnych ludzi niedających sobie rady z życiem. „Następny rok” to skromny, ale wielki film, już dziś jeden z festiwalowych faworytów. Portret ludzi zagubionych i przegranych, którzy nie mają siły dalej walczyć. Przejmujące studium niespełnień współczesnych czasów. Gerry jest psycholożką.
– Jak oceniasz swoje szczęście w skali od 0 do 10? – pyta pacjentkę.
– Zero – odpowiada kobieta o zmęczonej twarzy Imeldy Staunton.
– Co chciałabyś w swoim życiu zmienić, żeby było lepiej?
– Życie.
Problem w tym, że nikt nam innego życia nie da.
– Nie ma w moim filmie żadnego przesłania – powiedział mi Mike Leigh w czasie rozmowy. – Próbuję tylko widzom przypomnieć, że trzeba dbać o to jedno istnienie, które mamy.
Właściwie to samo mógłby po swoim ostatnim filmie powiedzieć Woody Allen. W dość przeciętnym, ale zabawnym „You Will Meet a Tall Dark Stranger” wraca on do Londynu, żeby opowiedzieć historię o niespełnieniach w wielkiej metropolii. Allen daleki jest od brytyjskiego realizmu, patrzy na świat z dystansem i humorem.
W jego nowym filmie rozpada się małżeństwo młodego pisarza i historyczki sztuki. Roy postanawia się związać z piękną sąsiadką, Sally podkochuje się w przystojnym właścicielu galerii. Młodość jest więc czasem trudnym, ale starość też nie przynosi wytchnienia.
Ojciec Sally próbuje oszukać wiek i nie zamierza żyć obok posiwiałej żony. Kupuje viagrę i żeni się z seksowną aktorką, którą poznał, gdy zamówił do domu call girl. Wszyscy tu są równie nieszczęśliwi, a obiecanego przez wróżkę wysokiego bruneta spotyka tylko Helena – matka Sally. Tyle że nie jest on wysokim brunetem, lecz niskim, łysiejącym i korpulentnym wdowcem, właścicielem antykwariatu. Czy tylko spokojna jesień może przynieść ukojenie?
– Mam ponurą wizję życia, a w starzeniu się nie ma niczego zabawnego – powiedział w Cannes Woody Allen. – Oni są szczęśliwi nie dlatego, że są starzy, tylko dlatego, że są naiwni.
Dwa różne światy Mike’a Leigh i Woody’ego Allena. A ludzie tak samo samotni. Wśród pośpiechu, wybujałych ambicji, mrzonek, nie ma miejsca na szczęście.
[i]Barbara Hollender z Cannes[/i]