Oczekiwałam powrotu czystej filmowej magii, chciałam znów poczuć się tak, jak pierwsi widzowie kinematografu olśnieni niezwykłym światem, wchłaniającym widza w rzeczywistość nieistniejącą, ale na czas seansu prawdziwszą od codzienności. Nie udało się. „Niezwykła podróż" – pierwsza część z planowanej trylogii o przygodach Bilbo Bagginsa – rozczarowuje. Gdyby nie sceny z udziałem fantastycznego Andy'ego Serkisa w roli Golluma, projekcja byłaby zupełną stratą czasu. Tylko tych kilka fragmentów rozdętej do trzech godzin projekcji pozwala przypomnieć sobie, jaką przyjemnością było obcowanie z bohaterami „Władcy pierścieni".