Ten dokumentalny film opowiada o fenomenie Stuxneta – samoreplikującego się wirusa komputerowego odkrytego przez ekspertów w 2010 roku.

Obecnie każdego miesiąca rejestrowane są miliony cyberataków. Stoją za nimi trzy grupy ludzi: typowi cyberprzestępcy, którzy chcą szybkiego nielegalnego zysku, aktywni hakerzy, którzy robią to dla zabawy lub z powodów politycznych oraz rządy uprawiające szpiegostwo i sabotaż.

Firmy współdziałają ze sobą, by walczyć z zagrożeniem. Wiadomość o pojawieniu się Stuxneta dotarła z Białorusi w 2010 roku. Wirus zarażał system operacyjny w nietypowy sposób – zwykle jego rozpracowanie trwa kilka godzin, w przypadku Stuxneta diagnoza trwała miesiąc, bo trzeba było zrozumieć, jaki miał cel. Jego kod był 20-krotnie dłuższy niż zazwyczaj i nie miał prawie błędów – co się właściwie nie zdarza.

Stuxnet mógł się rozprzestrzeniać bez żadnych czynności tzn. bez ściągania pliku ani bez jego otwierania. Okazał się niezwykle trudny w rozpracowywaniu. Nikt nie zdawał sobie sprawy, że w ten sposób otwarto puszkę Pandory z cyfrową bronią…

Atakował wszędzie – w Ameryce i Europie. Był nieprzewidywalny. Najwięcej zainfekowanych systemów odkryto w Iranie. Na pytania o efekty działań Stuxneta, zapytani w filmie specjaliści odmawiają odpowiedzi tłumacząc, że to poufne. Autorzy ataku pozostają anonimowi. O zagrożeniach też nie chcieli rozmawiać.

Złośliwe oprogramowanie „Stuxnet” powstało, by walczyć z irańskimi instalacjami nuklearnymi. Jednak po tym, jak wirus skutecznie zainfekował komputery w Iranie, nieoczekiwanie wymknął się spod kontroli i zaczął swobodnie się rozprzestrzeniać. Nie trzeba już sił militarnych i atomowych czy jednostek wojskowych, aby siać spustoszenie…

Premiera amerykańskiego dokumentu „Zero Days” zrealizowanego przez Alexa Gibneya w niedzielę 10 września o godz. 21.30 w Canal+ Discovery.