W czasie gdy w Europie obowiązywały zakazy podróżowania w związku z pandemią, Ryanair kontynuował loty, którymi nikt (lub prawie nikt) nie mógł latać. Pasażerom, którzy nie mogli skorzystać z wykupionych biletów irlandzki przewoźnik odmawiał zwrotu pieniędzy. Część pasażerów, nie mogąc doprosić się swoich pieniędzy od Ryanaira, wykorzystywało procedurę chargeback u swojego operatora karty kredytowej odzyskując w ten sposób wpłacone kwoty.

Ten sukces jednak okazuje się mieć gorzki smak. Dochodzenie, które przeprowadził serwis konsumencki MoneySavingExpert, dowodzi, że ci, którym udało się odzyskać pieniądze w czasie ogólnoeuropejskich lockdownów i ponownie kupili bilet na przelot Ryanairem mają teraz problemy. Przewoźnik domaga się bowiem od nich tego, by… zwrócili mu pieniądze, które musiał im zwrócić za niewykonaną usługę. MSE podało, że dział oszustw Ryanair w co najmniej dwóch przypadkach żądał zwrotu od 400 do 630 funtów. Inny pasażer został na kilka godzin przed planowanym lotem poinformowany, że może polecieć tylko w przypadku zwrotu odzyskanych przez niego pieniędzy.

Czytaj więcej

Lufthansa spłaca już państwową pożyczkę

Według MSE dziesiątki podobnych spraw przewijają się w mediach społecznościowych i na forum konsumenckim prowadzonym przez serwis.

- To jest oburzające zachowanie Ryanaira – cytuje „The Guardian” zastępcę redaktora MSE Guya Ankera.

Ryanair przy tym zostawia furtkę pasażerom, którzy nie chcą zwracać odzyskanych w czasie lockdownu pieniędzy. Mogą oni dostać zwrot pieniędzy za obecne bilety, natomiast przewoźnik oczywiście nie odpowiada za wydatki pasażerów na zakwaterowanie itp.

- Loty Ryanair, które odbyły się zgodnie z rozkładem, nie podlegają zwrotom – jest to wyraźnie określone w regulaminie zaakceptowanym przez klienta w momencie rezerwacji. Stanowią one, że możemy odmówić przewozu, jeżeli jesteś nam winien jakiekolwiek pieniądze w związku z poprzednim lotem, ponieważ płatność została zignorowana, odrzucona lub poddana obciążeniu zwrotnemu – stwierdził w oświadczeniu rzecznik Ryanair.

Sprawa problematycznych zwrotów została skierowana do brytyjskiego Urzędu Lotnictwa Cywilnego.