Obawy o wzrost gospodarczy w Chinach wyraźnie pogorszyły w poniedziałek nastroje na światowych giełdach. Większość europejskich indeksów giełdowych lekko traciła w ciągu sesji, a paneuropejski Stoxx Europe 600 przerwał najdłuższą serię zwyżek od 1999 r. Wcześniej umiarkowana przecena przetoczyła się przez rynki azjatyckie (ale chiński indeks Shanghai Composite zakończył sesję nieznacznie na plusie).

Impulsem do wyprzedaży były dane gospodarcze z Chin. Sprzedaż detaliczna wzrosła tam co prawda w lipcu o 8,5 proc. r./r., ale średnio prognozowano, że jej zwyżka wyniesie 11,5 proc. Sprzedaż online wzrosła o 4,4 proc. r./r. w lipcu, gdy przez ostatnie pięć lat zwiększała się średnio o 21 proc. r./r. Rozczarowały też dane o produkcji przemysłowej. Zwiększyła się ona w lipcu o 6,4 proc. r./r., gdy średnio oczekiwano wzrostu o 8 proc. Na to nakładały się niepokojące doniesienia o rozlewaniu się wariantu koronawirusa Delta po Azji Wschodniej i związanych z tym zakłóceniach w pracy fabryk i portów, a także obawy dotyczące działań regulatorów.

Niższy bieg

– Jeśli wzrost gospodarczy w Chinach wytraci tempo z powodu rozprzestrzeniania się Covid-19, to reszta świata też to odczuje, zarówno poprzez zakłócenia w łańcuchach dostaw, jak i konsumpcję mniejszą od oczekiwań – twierdzi Bruce Pang, szef działu analiz w firmie China Renaissance Securities.

– Dane za lipiec sugerują, że gospodarka traci moc bardzo szybko. Rozprzestrzenianie się wariantu Delta jest również dodatkowym ryzykiem dla aktywności gospodarczej w sierpniu – uważa Raymond Yeung, ekonomista Australia and New Zealand Banking Group.

Spowolnienie wzrostu gospodarczego w Chinach jest jednak nie tylko skutkiem rozprzestrzeniania się wariantu Delta i towarzyszących mu obostrzeń. To również skutek zaostrzania regulacji przez rząd w sektorze nieruchomości oraz działań mających prowadzić do ograniczania zanieczyszczania środowiska przez przemysł. Produkcja cementu spadała więc w Chinach w lipcu już trzeci miesiąc z rzędu, co świadczy o niższym popycie w budownictwie. Negatywnie na dane o aktywności gospodarczej wpływał też niedobór mikroprocesorów na rynku oraz wielkie powodzie w prowincji Henan.

– Możemy się spodziewać znaczącego spowolnienia wzrostu w drugiej połowie roku, gdyż decydenci z Pekinu nie mają pola manewru, by wycofać się z bezprecedensowych restrykcji w sektorze nieruchomości – ocenia Lu Ting, główny ekonomista ds. Chin w banku Nomura.

W ostatnich tygodniach analitycy wielu instytucji (m.in. Goldman Sachs i JPMorgan Chase) obniżali prognozy PKB dla Chin. Mediana prognoz zebranych przez agencję Bloomberga wciąż jednak wskazuje na dosyć solidny wzrost gospodarczy w tym roku. Mówi ona o 8,5 proc. wzrostu. Najwięksi optymiści spodziewają się, że chiński PKB powiększy się w 2021 r. o 10,5 proc., a najwięksi pesymiści, że wzrośnie on o 6,1 proc. Nawet jednak najbardziej niedźwiedzie prognozy mieszczą się w skromnym celu wyznaczonym dla wzrostu PKB na ten rok przez chińskie władze. Cel ten przewiduje wzrost wynoszący „powyżej 6 proc.". Co prawda gospodarka Chin była w 2020 r. jedną z nielicznych, które urosły, ale przed pandemią wyraźnie zwalniała. W 2019 r. chiński wzrost gospodarczy wyniósł 5,8 proc., gdy rok wcześniej 6,7 proc., a w 2017 r. 6,9 proc.

Chińskie akcje ważą około jednej trzeciej w indeksie MSCI Emerging Markets, co przyczyniło się do spadku tego indeksu od początku roku o 0,7 proc.

Autopromocja
CYFROWA.RP.PL

Jak cyfrowa rewolucja wpływa na biznes i życie codzienne

CZYTAJ WIĘCEJ

Ograniczone skutki

Część analityków wskazywała również, że podczas poniedziałkowej sesji na nastroje inwestorów negatywnie wpływały kwestie geopolityczne – czyli załamanie się rządu Afganistanu i zdobycie Kabulu przez talibów. Nie widać było jednak silnej reakcji na te wydarzenia nawet na rynkach stosunkowo bliskich Afganistanowi. Choć zwycięstwo talibów może być zagrożeniem dla Indii, to indyjski indeks giełdowy Sensex zyskał 0,2 proc. podczas poniedziałkowej sesji. Ustanowił on kolejny rekord. Tymczasem KSE-100, indeks giełdy w pakistańskim Karachi, spadł w poniedziałek o 0,5 proc. Inwestorzy byli więc tam dalecy od paniki. Jeszcze trudniej dostrzec wpływ wydarzeń w Afganistanie na bardziej odległe rynki.