Światowe giełdy odreagowały wczoraj silne zwyżki zanotowane w środę. Akcje taniały na większości parkietów. W pierwszej części sesji inwestorów mogła wystraszyć wiadomość o eksplozji na nowojorskim Times Square. Gdy okazało się, że nie był to zamach terrorystyczny, gracze nieśmiało przystąpili do zakupów. Aktywność nie była jednak duża, ponieważ wszyscy czekali na decyzje banków centralnych w sprawie stóp procentowych. Po południu się okazało, że Bank Anglii i ECB pozostawiły stopy bez zmiany, choć część inwestorów po cichu liczyła, że ten ostatni może obniżyć koszt pieniądza. W efekcie na rynki powrócił pesymizm.

Nastrojów nie poprawiła wiadomość o kłopotach firmy udzielającej pożyczek hipotecznych Thornburg Mortages, której w oczy zajrzało widmo bankructwa.

Po wczorajszych spadkach najważniejsze indeksy na GPW znów znalazły się na kluczowych z punktu widzenia analizy technicznej poziomach wyznaczonych przez styczniowe minima. Do tej pory kreujący obecnie wydarzenia na rynku zarządzający OFE w newralgicznych momentach brali sprawy w swoje ręce. Tak może być i tym razem, zwłaszcza że nie trzeba do tego wielkich nakładów. Wczoraj obroty na rynku wyniosły zaledwie nieco ponad 1 mld zł. Sytuacja wciąż jest jednak nieciekawa. Wyniki firm, choć niezłe, wcale nie zachwyciły, a perspektywy na kolejne kwartały nie są dobre. Do tego dochodzą nie najlepsze wieści z zagranicy. O słabych nastrojach na rynku świadczą wczorajsze notowania KGHM – akcje potaniały o 1,5 proc. mimo rekordowych notowań miedzi i rekomendacji „kupuj” wydanej przez KBC Securities.

Spośród informacji korporacyjnych wyróżniły się wczoraj doniesienia z Platformy Mediowej Point Group, której notowania poszybowały w górę o 36 proc.