Fatalne zamknięcie czwartkowej sesji za oceanem miało przynieść spadki również na warszawskiej giełdzie. Jednak tym razem polskim inwestorom udało się uchronić rynek od straty, a polska giełda skopiowała wcześniejszy ruch indeksów azjatyckich. Warszawski parkiet zyskiwał mimo mieszanych nastrojów na Starym Kontynencie, gdzie francuski CAC i niemiecki DAX traciły po ponad 3 proc.
Na koniec dnia indeks największych spółek warszawskiej giełdy WIG20 zyskał 2,55 proc., rosły też indeksy małych i średnich firm. Wskaźnik szerokiego rynku WIG znalazł się o 2,16 proc. powyżej czwartkowego zamknięcia.
Notowania rozpoczęły się na plusie. WIG20 na początku notowań zyskiwał 2,08 proc., a w górę szły kursy 85 spółek. Drugą sesję z rzędu na rynku nie panowała duża zmienność i na koniec dnia WIG20 był blisko poziomów z otwarcia.
Najmocniej z grupy giełdowych gigantów drożały akcje mocno przecenionego ostatnio Biotonu (9,1 proc.) i Polnordu, który rósł o ponad 7 proc. Indeks w górę pchały głównie największy polski bank Pekao, drożejąc 4,48 proc., i rosnący o ponad 3,5 proc. Orlen.
Jednak według analityków w piątkowym wzroście nie należy się doszukiwać poprawy nastrojów wśród inwestorów. Tomasz Jerzyk, analityk DM BZ WBK, uważa, że w nadchodzącym tygodniu w ślad za spadkami na nowojorskich rynkach warszawska giełda będzie testowała październikowe dołki, czyli poziom około 1470 pkt na WIG20. Może on zostać przebity, jeśli za oceanem dojdzie do znacznych spadków indeksów.