Także amerykański Dow Jones poprawił wynik z poniedziałku i wciąż jest najwyżej od 13 miesięcy. – Rynkom pomogły lepsze od prognoz dane o produkcji przemysłowej w Chinach. Akcje mogą zyskiwać – mówi Tammo Greetfeld, strateg w UniCredit.

Traci z kolei dolar. Wczoraj euro kosztowało nawet powyżej 1,5 dol. – najwięcej od 15 miesięcy. Inwestorzy się boją, że rosnące bezrobocie opóźni ożywienie amerykańskiej gospodarki i Fed nie zdecyduje się szybko na podwyżki stóp procentowych.

Słaby dolar sprawia, że inwestorzy chętniej lokują swoje nadwyżki w złocie. Kruszec zdrożał wczoraj do rekordowego poziomu 1117 dol. za uncję.

Lepsze nastroje na rynkach przełożyły się też na umocnienie polskiej waluty. Za euro trzeba było zapłacić tylko 4,12 zł wobec 4,17 zł we wtorek, a za dolara 2,73 zł wobec 2,78 zł. Ostatni raz za euro płacono tyle we wrześniu 2009 r., a za dolara rok wcześniej. Polskiej walucie pomogła też wtorkowa publikacja danych o obrotach handlowych z zagranicą.

Wrzesień był piątym w tym roku miesiącem, w którym wartość eksportu w przeliczeniu na złote była wyższa niż rok wcześniej. W przeliczeniu na euro wyniki są gorsze. Eksport we wrześniu był o 17 proc. niższy niż rok wcześniej. Wyniósł 9,4 mld euro. To i tak lepiej, niż prognozowali analitycy.

Ponieważ przywóz towarów do Polski spadł dużo bardziej niż sprzedaż za granicę, we wrześniu w obrotach towarowych zanotowaliśmy tylko symboliczny deficyt – 4 mln euro.

Dzięki lepszym od prognoz danym na temat handlu zagranicznego znacznie niższy od oczekiwanego był deficyt na rachunku obrotów bieżących. Wyniósł 57 mln euro wobec prognoz ok. 450 mln euro. Rok wcześniej miesięczny deficyt przekraczał 2 mld euro. - Na koniec roku euro może kosztować 4,04 zł – mówi Jakub Borowski, ekonomista Invest-Banku