Jedni stawiają na Włochy, inni są przekonani, że zdołają one uciec spod gilotyny agencji. Maciej Bitner, główny ekonomista Wealth Solutions uważa, że istnieją powody do niepokoju. - Rynek w tej chwili obawia się dwóch rzeczy - uważa ekonomista. - Po pierwsze tego, że problem Włoch, jeśli przybierze rozmiary podobne do greckiego, przekracza możliwości finansowe jakiejkolwiek pomocy ze strony krajów Unii Europejskiej. Po drugie prognozy zadłużenia, które przedstawia włoski rząd, Komisja Europejska czy MFW przestały być wiarygodne. Uwzględniają one niepewne plany oszczędnościowe słabnącego rządu Berlusconiego oraz nierealny w świetle dokonań ostatniej dekady wzrost gospodarczy na poziomie 1,4 proc.

Przypomnijmy, że dług publiczny Włoch w relacji do PKB w 2011 roku ma wynieść nieco ponad 120 proc., a wskaźnik zadłużenia powyżej 100 proc. PKB utrzymuje się tam od 1992 roku. Deficyt w 2010 roku sięgał 4,6 proc., a w przyszłym według MFW ma spaść do 3,5 proc.

W ocenie Bitnera jednak, tak niski wzrost gospodarczy nie wystarczy, aby skutecznie obniżyć relację długu do PKB. Niższe od zakładanego tempo wzrostu przekłada się bowiem na spadek dochodów do budżetu, co również przyczynia się do pogłębiania deficytu. - Ponieważ z każdego wypracowanego euro włoskie państwo dostaje średnio 46 eurocentów, to 1,15 proc. PKB mniej oznacza więc 0,53 proc. PKB mniej dochodów do budżetu. Jeżeli rząd nie poszuka dodatkowych oszczędności, deficyt będzie musiał wzrosnąć o tę kwotę. - Co gorsza na tym nie koniec - pisze w komentarzu do sytuacji we Włoszech ekonomista. -  Wzrost rentowności obligacji w ciągu ostatnich dwóch tygodni o prawie 1 punkt procentowy oznacza, że włoski rząd będzie musiał pożyczać w kolejnych latach drożej niż zakładano. Wydatki na obsługę długu bardzo szybko przełożą się na bieżącą sytuację budżetową, gdyż włoskie papiery emitowane były na krótkie terminy i trzeba je wykupywać średnio co pięć lat. W 2012 roku wzrost rentowności oznacza wzrost wydatków budżetowych z tytułu obsługi zadłużenia o około 0,3 proc. PKB.

Przemysław Kwiecień, główny ekonomista domu maklerskiego X-Trade Brokers zastanawia się z kolei, co może pomóc jutrzejszej aukcji włoskich obligacji, która będzie kluczowym testem zaufania do rządu Berlusconiego. - Po rynku krążą plotki, iż Chińczycy mogliby być zainteresowani dalszymi inwestycjami w europejski dług - zaznacza ekonomista. Dodaje jednak, że na razie włoskie obligacje na rynku wtórnym zachowują się względnie spokojnie, ale to w dużej mierze wynik wczorajszych spekulacji o dużej aktywności ECB na rynku, który przeprowadził interwencyjny skup papierów.