Pokutuje nieprawdziwa opinia, że ubezpieczenie na życie to produkt przeznaczony dla osób bogatych, ewentualnie tych, które spłacają wysoki kredyt hipoteczny. To mylne przekonanie, bo chronić dobrobyt najbliższych osoba średnio sytuowana powinna nawet bardziej niż mająca duże oszczędności, podobnie jak myśleć o pomnażaniu swojego kapitału.
Ubezpieczenie na życie może mieć funkcję ochronną lub inwestycyjną. W odróżnieniu od polis majątkowych, które wykluczają ewentualność wzbogacenia się na skutek wypłacenia odszkodowania, ubezpieczeń na życie można mieć kilka, i za to samo zdarzenie pobierać gwarantowane kwoty z każdego z nich.
Z polisą kredyt tańszy
Pierwszym typem ubezpieczeń, czyli polisami ochronnymi, powinny zainteresować się szczególnie osoby, które są jedynym żywicielem rodziny, mające duży wkład w domowy budżet oraz ci, na czyich barkach spoczywają poważne zobowiązania. Teoretycznie nie ma obowiązku wykupu ubezpieczenia na życie przy zaciąganiu kredytu hipotecznego, jednak banki często od jego posiadania uzależniają wysokość marży. Oczywiście dla nieubezpieczonych będzie ona wyższa.
30 procent wzrósł przypis składki do ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych po III kw. 2011 r.
Wykupienie polisy, w zależności od zapisów ogólnych warunków ubezpieczenia (OWU; powinny być lekturą obowiązkową każdej osoby podpisującej polisę), zapewni wypłatę kwoty, na jaką opiewała polisa w przypadku śmierci ubezpieczonego. Będzie też bardzo pomocna, by utrzymać podobny poziom życia rodziny (przynajmniej przez jakiś czas), gdy objętego polisą zabraknie.
Wysokość odszkodowania zależy od sumy ubezpieczenia, a ta powinna wynosić co najmniej równowartość pięcio-, dziesięciokrotności rocznych zarobków. – Jak mówi powiedzenie, dwie rzeczy są nieuniknione: płacenie podatków i śmierć. Polisę na życie powinien mieć każdy, ale nie każdy taką samą – mówi Krzysztof Wiśniewski, ekspert ds. ubezpieczeń na życie Warty.
Można dużo zarobić, można też stracić
– Jesteśmy chyba bardziej skłonni do ryzyka i hazardu niż inne narody w regionie. Na razie dla Polaków ważniejsze jest pomnażanie majątku, a nie jego zabezpieczanie – zauważa Michał Biedzki, prezes Aegon Polska.
Biorąc pod uwagę wydatki na ubezpieczenia jako procent PKB, jesteśmy bardzo daleko za krajami rozwiniętymi. Jak wynika z danych Swiss Re, w Polsce na głowę przypada rocznie tylko 235 dol. (660 zł) wydanych na ubezpieczenie na życie i 230 dol. (645 zł) na polisy majątkowe. Średnia światowa to odpowiednio 364 dol. i 263 dol.
Pod względem wysokości składek w relacji do PKB Polska jest na 40. miejscu na świecie, mogąc pochwalić się składką w wysokości 3,7 proc. PKB. Wyżej z naszej części Europy są Czesi (4 proc.) i Słoweńcy (5,9 proc.). To złe podejście, bo ubezpieczenie na życie może być też formą inwestycji, a zgromadzone środki przydać się np. po przejściu na emeryturę.
Najpopularniejszą formą pomnażania majątku z polisą na życie są ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe (UFK), których nadrzędnym celem jest inwestowanie powierzonych środków. Są one skonstruowane tak, że najczęściej 99 proc. pieniędzy jest lokowanych w funduszu inwestycyjnym, a 1 proc. stanowi pokrycie kosztów ochrony na wypadek utraty życia.
To klient decyduje o tym, w jakim typie funduszu będą pracowały jego środki – UFK mają ich w ofercie od kilku do kilkudziesięciu typów. Im bardziej skupia się on na inwestycjach agresywnych, czyli akcyjnych, tym większa szansa na potencjalny zysk, ale też możliwość boleśniejszej straty.
Przykładowo, w ostatnim roku żaden z UFK akcyjnych nie wypracował dodatniej stopy zwrotu (najmniej stracił Nordea Życie Akcji: -2,45 proc., najwięcej Amplico Life Akcji: -44,3 proc.), jednak już w ujęciu pięcioletnim wszystkie wypracowały zyski, największy, prawie 70-proc., Allianz Małych i Średnich Spółek. Dużo mniejsza obawa o inwestycje, ale też mniejszy zwrot jest w funduszach obligacyjnych, pieniężnych i stabilnych.
Część zarządzających uważa, że teraz giełda jest już w dołku i to dobry moment na agresywniejsze inwestycje, inni jednak sądzą, że wciąż nie można wykluczyć dalszych spadków i jeszcze przez jakiś czas należy pozostać w spokojnych inwestycjach.
W ofercie firm ubezpieczeniowych są też polisy oszczędnościowe, popularnie nazywane polisolokatami. Opierają się one na depozycie, zatem zysk dla klienta jest pewny, z góry określony, jednak stosunkowo niewielki. Ma to swoje plusy: inwestując, nie jest się narażonym na nieoczekiwane straty. Minusem jest jednak niemożliwość wypracowania ponadprzeciętnego zarobku, gdy trafi się na okres hossy.
Polisy oszczędnościowe z reguły są oferowane na okres do jednego roku, z gwarancją zarobku na poziomie lokat bankowych, czyli kilku procent.
Główna ich przewaga nad innymi formami pomnażania kapitału to fakt, że z uwagi na formę ubezpieczenia na życie i dożycie od uzyskanej premii nie zostanie pobrany podatek Belki (19 proc.). W tym przypadku jednak niemożliwe jest zwiększenie zysku poza ten zapisany w prospekcie.