– To, że Izrael nadal bije rekordy eksportu, nawet w trzecim roku wojny, świadczy o ogromnym szacunku i zaufaniu, jakim społeczność międzynarodowa darzy izraelski system obronny – tak minister obrony Izrael Katz ocenił opublikowane 2 czerwca przez jego resort dane o sprzedaży izraelskiej broni za granicę. Stwierdził też, że eksport w tym zakresie to dowód „izraelskiej siły, pomysłowości i umiejętności nieszablonowego myślenia”.

Tę siłę, jego zdaniem, izraelska armia i służby bezpieczeństwa pokazały w Strefie Gazy, Libanie, Iranie i Jemenie. Wskazanie w tym kontekście zwłaszcza na Strefę Gazy i Liban może budzić kontrowersje we wspomnianej społeczności międzynarodowej. Jej znaczna część jest przerażona i oburzona skutkami tamtejszych działań militarnych Izraela. 

Czytaj więcej

Maciej Miłosz: Jak wspierać eksport polskiego uzbrojenia

Do jakich regionów trafia broń z Izraela? 

Jak się to przekłada na konkretne kraje – to znaczy czy ci, którzy najbardziej krytykują Izrael za zabijanie cywilów czy niszczenie domów i infrastruktury, jednocześnie dokonują u niego zakupów broni – nie jest jasne. Ministerstwo Obrony Izraela nie wymienia bowiem w swoim raporcie krajów, do których eksportuje broń, lecz regiony świata. Próbowałem uzyskać szczegółowe dane, także na temat Polski, ale bez skutku. 

19,222 mld dol.

Tyle wyniosła w 2025 roku wartość sprzedanej przez Izrael broni

– W raporcie nie ma podziału na kraje, a my nie możemy podawać danych wychodzących poza raport – odpowiedziała „Rzeczpospolitej” rzeczniczka izraelskiego resortu obrony Nina Ben Zagmi.

Co zatem można wyczytać w raporcie? Przede wszystkim sumę za sprzedaż w ubiegłym roku. Wyniosła ona 19,222 mld dol. To jest niemal 30 proc. więcej niż w 2024 r., a porównując z danymi sprzed dekady –  3,3 razy więcej. Od 2019 r. eksport izraelskiej broni wciąż rośnie, ale w 2025 r. – gdy trwały wojny w Gazie, Libanie i doszło do pierwszej wojny przeciw Iranowi (czerwiec 2025 r.) – zanotował największy skok. 

Czytaj więcej

Były szef Szin Betu: Netanjahu wysłał ludzi na wojnę, ale nie powiedział o co walczą

Eksport broni o wartości 19,222 mld dol. daje Izraelowi prawdopodobnie szóste lub siódme miejsce na świecie na liście największych sprzedawców uzbrojenia. Prawdopodobnie, bo specjalistyczne instytucje, których dane są łatwo dostępne, podają zazwyczaj podsumowanie za pięć lat (ostatnie za 2021-2025). W takim podsumowaniu, którego dokonała niemiecka platforma danych statystycznych, posługując się głównie danymi ze Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI), Izrael był na siódmym miejscu (4,4 proc. światowego eksportu), tuż za Włochami, które mógł w zeszłym roku wyprzedzić, bo one – według oficjalnych włoskich danych – zanotowały wzrost w stosunku do poprzedniego roku o 19,1 proc., czyli mniej niż państwo żydowskie. 

Największym eksporterem broni w tym zestawieniu są Stany Zjednoczone, odpowiadające za 42 proc. światowego eksportu broni. Na drugim miejscu znajduje się Francja, odpowiadająca za 9,8 proc. eksportu uzbrojenia. Stany Zjednoczone, a ściślej amerykański Departament Stanu, podał w marcu dane o swojej sprzedaży za 2025 r. (za rok fiskalny, kończący się 30 września). Jej wartość to 331,18 mld dol.

Ministerstwo Obrony Izraela dzieli świat na sześć regionów. Teraz kluczowe dla sprzedaży broni są trzy: najpierw Europa, potem Azja (bez Bliskiego Wschodu) i Pacyfik, a poza tym Bliski Wschód i Afryka Północna, czyli właściwie państwa arabskie. 

Państwa arabskie wyrażają troskę o Palestyńczyków, a jednocześnie kupują izraelską broń

Jeszcze w 2024 r. połowa izraelskiego eksportu broni trafiała do Europy, w 2025 r. już tylko 36 proc., co jednak nadal dawało temu regionowi pierwsze miejsce pod kątem importu broni z Izraela, ale po piętach depcze mu Azja i Pacyfik, na który to region przypadało 32 proc., a rok wcześniej 23 proc. Na państwa arabskie z kolei przypadało 15 proc. izraelskiego eksportu broni, a w 2024 r. 12 proc. Są to zarazem państwa, a przynajmniej spora część z nich, które wyrażały szczególną troskę o los Palestyńczyków i Libańczyków atakowanych przez Izraelczyków, z użyciem przede wszystkim izraelskiej broni. W 2025 r. toczyła się też (dwunastodniowa) wojna Izraela przeciwko Iranowi, wsparta w ostatniej chwili przez USA. Ale ważniejsza dla sprzedaży broni, zwłaszcza systemów obrony powietrznej, może być tegoroczna wojna irańska, rozpoczęta przez Izrael i USA 28 lutego. W odwecie reżim ajatollahów atakował bowiem arabskie kraje Bliskiego Wschodu.

Na temat tego, jakie kraje w wymienionych sześciu regionach są głównymi odbiorcami izraelskiego uzbrojenia, można się nieco dowiedzieć z raportów SIPRI. Ale dotyczy to, jak już była mowa, zbiorczo lat 2021-2025. Na pierwszym miejscu były Indie (region Azji i Pacyfiku), przypadało na nie aż 39 proc.  

Czytaj więcej

Trump miał nigdy nie wybaczyć Netanjahu. W sprawie Iranu szybko mu uległ

Indie za rządów Narendry Modiego przemodelowały swoją politykę bliskowschodnią, w której wcześniej przez lata podejście do Palestyny było bardzo istotne. Premier Modi odwiedzał Izrael dwukrotnie, ostatnio w lutym tego roku, kiedy ogłosił „specjalne partnerstwo strategiczne” z państwem żydowskim, które dotyczy także „pokoju i bezpieczeństwa”. 

W 2025 r. Izrael sprzedawał najwięcej rakiet, pocisków i systemów obrony powietrznej (one stanowią razem 29 proc. eksportu).

Restrykcje wobec Izraela na targach broni. Paryż walczy z Tel Awiwem o rynki zbytu?

W tym samym dniu, w którym Ministerstwo Obrony Izraela ogłosiło eksportowe dane za ubiegły rok, wydało też komunikat krytykujący Francję za to, że wprowadziła restrykcje na udział Izraela w wielkich targach broni Eurosatory (15-19 czerwca w Paryżu). Nie mogą się tam pojawić przedstawiciele izraelskiego rządu, nie będzie izraelskiego pawilonu, a prywatne przedsiębiorstwa dostały poważne ograniczenia, w tym zakaz prezentacji broni ofensywnej. Jak ogłosił izraelski resort obrony, Francja nie tylko działa wbrew głoszonym przez siebie „zasadom wolności i demokracji”, ale także próbuje eliminować konkurencję z rynku. Podobne restrykcje, z powodu wojen prowadzonych przez Izrael w Strefie Gazy i Libanie, Francja wprowadzała już wcześniej, czyniły to także Wielka Brytania czy Holandia. 

Czytaj więcej

Radosław Sikorski dla „Rzeczpospolitej”: Pomyślałem, że to ryzykowne, gdy bomby spadły na Teheran

– Mówią, że to z powodu Gazy, ale główny problem polega na tym, że my walczymy o te same kontrakty i je wygrywamy – mówił w zeszłym roku o postawie Francji szef jednego z izraelskich przedsiębiorstw przemysłu zbrojeniowego tygodnikowi „The Economist”. I dodał zgryźliwie, że nawet samolot prezydenta Emmanuela Macrona jest wyposażony w izraelski system obrony przeciwrakietowej.