Reklama

Patryk Kugiel: Europa chce odkleić Indie od Rosji i od BRICS

Stosunek wobec wojny na Ukrainie to jest w zasadzie jedyna poważna rozbieżność w kwestiach strategicznych między Europą a Indiami – mówi „Rzeczpospolitej” Patryk Kugiel, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Publikacja: 27.01.2026 06:53

Antonio Costa, Narendra Modi i Ursula von der Leyen w czasie obchodów święta narodowego Indii

Antonio Costa, Narendra Modi i Ursula von der Leyen w czasie obchodów święta narodowego Indii

Foto: REUTERS/Adnan Abidi

„Rzeczpospolita”: W poniedziałek liderzy UE, Ursula von der Leyen i António Costa, brali udział w obchodach święta narodowego Indii, nawet żołnierze z flagą Unii przejechali w czasie parady wojskowej w Delhi. To wszystko dzień przed ogłoszeniem wielkiego porozumienia na szczycie UE–Indie. Dlaczego Europa teraz zwróciła uwagę na tę największą demokrację świata? Z powodu Donalda Trumpa i Władimira Putina?

To proces, który trwał latami. Negocjacje zaczęły się w 2007 r., utknęły w miejscu w 2013 r. I dopiero w 2022 r., już po rozpoczęciu wojny na Ukrainie, Unia zdecydowała się na wznowienie negocjacji. Z bardzo mocnym postanowieniem, że powinny się zakończyć bardzo szybko. To się zaczęło długo przed pogorszeniem się europejskich relacji z USA i z Rosją. Dzisiaj Europa ma wrogie relacje z Rosją, ma napiętą rywalizację systemową z Chinami. No i ma poważny kryzys w relacjach z USA. Nie potrzebuje już więcej wrogów i nieprzyjaciół, ale potrzebuje jakiegoś partnera, który ma wagę w stosunkach międzynarodowych, z którym można jeszcze jakoś bronić obecnego systemu. Czyli wolnego handlu, zasad, porządku międzynarodowego, organizacji międzynarodowych, multilateralizmu. 

Termin zbiega się z narastaniem kryzysu w NATO, sprawą Grenlandii i negocjacjami o pokoju na Ukrainie. Wyjątkowo symbolicznie to wygląda.

Na pewno Donald Trump pomógł obu stronom, żeby dopięły to porozumienie. Jest jednym z ojców chrzestnych jeszcze większego zbliżenia między Indiami a UE. A drugim ojcem chrzestnym jest Xi Jinping. Zbliżenie unijno-indyjskie ma trochę charakter antychiński. Unia i Indie zrozumiały, że są w niebezpiecznie dużym stopniu uzależnione od Chin. Potrzebują przebudować łańcuchy dostaw, zrównoważyć wpływy chińskie w Azji i globalnej gospodarce. Unia i Indie tę konkurencję z Chinami przegrywały, postanowiły więc połączyć siły, żeby się Chińczykom przeciwstawić. Chińczykom, którzy za Xi Jinpinga stają się coraz bardziej asertywni i agresywni w stosunkach międzynarodowych. 

Amerykański wpływ na postawę Europejczyków wobec Indii zawsze był bardzo duży. Stany Zjednoczone od 30 lat budowały bliskie relacje z Indiami i pokazywały Europejczykom, co jest dozwolone i co jest pożądane w tych relacjach. Europejczycy generalnie naśladowali Amerykanów. Jak popatrzymy, kto pierwszy ustanowił z Indiami strategiczne partnerstwo, kto pierwszy podpisał umowę o współpracy nuklearnej, co wcześniej było zakazane, kto mówił o Indo-Pacyfiku, to zauważymy, że Europejczycy zawsze podążali za Amerykanami. Teraz Unia musi się liczyć ze strategiczną niezależnością od Ameryki i potrzebuje innych partnerów. Indie kibicują Europie, by uniezależniła się od Amerykanów.

Czytaj więcej

Co dała Władimirowi Putinowi wizyta w Indiach?
Reklama
Reklama

Nie padło jeszcze nazwisko Władimira Putina. Indie, inaczej niż Europa, patrzyły na wojnę wytoczoną Ukrainie przez Rosję, pomagały jej obchodzić sankcje. To nas różni.

Obie strony się zgodziły, żeby się nie zgadzać w tej sprawie. Stosunek wobec wojny na Ukrainie to jest w zasadzie jedyna poważna rozbieżność w kwestiach strategicznych między Europą a Indiami. Ale Europa uznała, że nie będzie o tę jedną kwestię kruszyć kopii i nie popsuje sobie z tego powodu relacji z Indiami. Raczej przyjęła takie miękkie, ale mądre podejście. Zaakceptowała poważne uzależnienie Indii od Rosji i przyjęła długoterminową strategię odłączania Indii od Rosji. Bo nie da się, tak jak chce Trump, wymusić na Indiach, żeby z dnia na dzień przestały kupować uzbrojenie czy ropę z Rosji. Jeżeli chcemy, żeby Indie się od Rosji uniezależniły, to trzeba im zapewnić alternatywne źródła – surowców energetycznych, uzbrojenia, technologii. Długoterminowo Europa chce odkleić Indie od Rosji i od BRICS. Chce, by nie powstał jakiś antyzachodni, antyeuropejski sojusz autokratycznych liderów, którzy by burzyli porządek międzynarodowy. Nie zgadzamy się co do Ukrainy, ale przynajmniej Indie nie wspierają Putina otwarcie. A w dłuższej perspektywie powiążemy bardziej Indie z nami oraz odłączymy od Rosji.

Indie, jak słusznie zauważył szef indyjskiej dyplomacji S. Jaishankar, są niezachodnie, nieeuropejskie, ale nie są antyeuropejskie ani antyzachodnie - w przeciwieństwie do innych członków BRICS

Bruksela podkreśla, że porozumienie z Indiami dotyczy też współpracy obronnej i w zakresie bezpieczeństwa. Największym dostawcą broni dla Indii jest Rosja. To też się ma zmienić?

To już się dzieje. W ostatnich pięciu latach Rosja ciągle była największym dostarczycielem uzbrojenia. Ale odpowiadała za 36 proc. importu indyjskiego uzbrojenia. A już na drugim miejscu, z 31 proc., była Francja. Wcześniej Indie 80-90 proc. uzbrojenia kupowały w Rosji. A Francuzi już się prawie zrównali z Rosjanami, sprzedają tam między innymi samoloty Rafale. Kanclerz Niemiec na początku roku podpisał kontrakt z Indiami na sprzedaż sześciu okrętów podwodnych. Hiszpanie sprzedają samoloty transportowe, Szwedzi artylerię i inne elementy uzbrojenia. Europejczycy wchodzą na ten indyjski rynek. Umowa o bezpieczeństwie i obronności ma stworzyć parasol ochronny nad współpracą na poziomie bilateralnym. Ale też ma dać możliwość finansowania współpracy na poziomie unijnym. Unia nie jest potężnym graczem w tej dziedzinie, ale chce być traktowana jako partner w zakresie bezpieczeństwa i obronności. Stąd też ten dość może komiczny, ale symboliczny obrazek z parady w Delhi: w kontyngencie sił zbrojnych UE przejechał jeden admirał i dwóch panów, którzy trzymali unijną flagę.

Czytaj więcej

Ekskluzywny Quad bardzo denerwuje Chińczyków

Zakładam, że padnie odpowiedź, że Indie prowadzą politykę proindyjską. Ale co to znaczy w kontekście tego, że cały czas Indie są ważnym graczem postrzeganej jednak jako antyzachodnia grupy BRICS, razem z Rosją i Chinami, a z drugiej strony należą do chyba nieaktywnej obecnie platformy QUAD, stworzonej z obawy przed Chinami, do której należą też USA, Japonia i Australia.

Indie były znane z tego, że prowadziły i były liderem grupy państw niezaangażowanych. Po zimnej wojnie prowadzą politykę multizaangażowania, czyli starają się być we wszystkich forach, grupach, organizacjach, gdzie tylko mogą, po to, żeby zwiększyć swoje możliwości działania. Indie są mistrzem gry na kilku fortepianach. To, że Indie są, przykładowo, w grupie BRICS jest dla nas dobre, bo to uniemożliwia, by BRICS stał się jednoznacznie antyzachodnią organizacją. Indie, jak słusznie zauważył szef indyjskiej dyplomacji S. Jaishankar, są niezachodnie, nieeuropejskie, ale nie są antyeuropejskie ani antyzachodnie – w przeciwieństwie do innych członków BRICS. Obecność Indii w BRICS powoduje, że ta organizacja musi być trochę łagodniejsza w stosunku do Zachodu. Indie trzymają nogę w drzwiach, żeby ta organizacja nie stała się po prostu antyzachodnim sojuszem.

Ale cały czas głównym, długofalowym rywalem są Chiny?

Zdecydowanie. I to jest kluczowy, długofalowy, powód zorientowania się Indii na Europę. Bo Chiny są zagrożeniem egzystencjalnym dla Indii, jedynym krajem, który zagraża ich granicom, ich istnieniu, który chce zdominować Azję i który uzależnia już Indie gospodarczo. Indie liczą, że Europejczycy, którzy też dywersyfikują swój handel i kontakty gospodarcze, będą chcieli przenieść część produkcji do Indii, wytworzyć nowe łańcuchy dostaw, które będą omijały Chiny i na których Indie skorzystają. Żeby nie być uzależnione od Chin, Indie potrzebują innych partnerów, przede wszystkim Europy, europejskich technologii, rynku zbytu i napływu kapitału i inwestycji. Jeżeli chcemy zbudować wielobiegunową Azję, a nie Azję zdominowaną przez chińską potęgę, to warto inwestować w rozwój Indii, wykorzystać ten ostatni ogromny rynek dla dywersyfikacji europejskiego eksportu. I tak myślą europejscy przywódcy, bo to porozumienie z Indiami ma w zasadzie stuprocentowe poparcie we wszystkich krajach UE i myślę, że w większości Parlamentu Europejskiego. Jeżeli wszystko przebiegnie bez zakłóceń, to będzie największa umowa o wolnym handlu na świecie.

Reklama
Reklama

Donald Trump zepsuł wiele rzeczy na świecie. Jedną z pierwszych ofiar jego polityki w drugiej kadencji są relacje z Indiami. To jest katastrofalny, strategiczny błąd Stanów Zjednoczonych, za który odpowiada Trump

Na liberalnym Zachodzie premier Narendra Modi był oskarżany o nacjonalizm i niechęć do liberalnych wartości. Mimo to Ameryka w czasach Joe Bidena uczyniła z niego – jak pisał przed ponad dwoma laty tygodnik „The Economist” – „nowego najlepszego przyjaciela USA”. Modi dwukrotnie wystąpił przed połączonymi izbami amerykańskiego Kongresu, to zaś wyjątkowy przywilej, paru politykom się to udało. Niektórzy sądzili, że wystąpi trzeci raz, ale nie zapowiada się. Trump wszystko zepsuł?

Donald Trump zepsuł wiele rzeczy na świecie. Jedną z pierwszych ofiar jego polityki w drugiej kadencji są relacje z Indiami. To jest katastrofalny, strategiczny błąd Stanów Zjednoczonych, za który odpowiada Trump. Bez powodu zniszczył relacje z Indiami, które wszystkie wcześniejsze administracje budowały przez ostatnie 30 lat. Te relacje oczywiście można odbudować. Cła na Indie można znieść, ale odbudowa zaufania do USA będzie wymagała kolejnych 30 lat. Europa do pewnego momentu patrzyła na to z dystansu, ale teraz, doświadczając tego, co się dzieje np. w sprawie Grenlandii, przerabia lekcję, którą pół roku wcześniej przeszły Indie. Ta wspólnota doświadczeń przymuszania, przekupywania, upokarzania ze strony Ameryki Trumpa zwiększa wolę obu stron do tego, żeby wzmocnić dwustronną współpracę, żeby nie podlegać już tak bardzo wpływom amerykańskim. 

Czy premier Modi jest nacjonalistą niechętnym zachodniemu liberalizmowi?

Jest nacjonalistą i konserwatystą. Jest silnym przywódcą o tendencjach autorytarnych, czyli nie jest wymarzonym partnerem dla Europy, ale takie mamy czasy, że idealnych partnerów nie ma zbyt wielu. Przez ponad 10 lat rządów nie zrobił jednak z Indii autorytarnego kraju. Ciągle istnieje tam demokracja i instytucje demokratyczne. Trendy są w tej sprawie niepokojące, ale w nieidealnym świecie, w którym żyjemy, na pewno Indie są dla Europy partnerem bardzo cennym i dość podobnie myślącym, w przeciwieństwie do Chin czy Rosji. Indie to nowe mocarstwo, czwarta gospodarka świata, z którymi podzielamy pluralistyczne, sekularne, demokratyczne wartości.

Prognozy MFW dotyczące wzrostu gospodarczego w 2026 roku

Prognozy MFW dotyczące wzrostu gospodarczego w 2026 roku

Foto: PAP

Jak Polska może skorzystać na tym strategicznym partnerstwie Unia–Indie?

Szacowano jakiś czas temu, że jeżeli to ambitne porozumienie zostanie zawarte, to eksport całej Unii do Indii wzrośnie w najbliższych latach o prawie 110 proc. Dla Polski, nawet jako części europejskich łańcuchów produkcji, umowa będzie korzystna. To od polskich liderów będzie zależało, na ile skorzystamy z doświadczeń naszych europejskich partnerów, z podpatrywania tego, co w Indiach robią Niemcy, Francuzi i inni. Mam nadzieję, że w Polsce też będziemy umieli wykorzystać to, że ostatni ogromny rynek na świecie, dotąd zamknięty, otwiera się dla europejskiego przemysłu. W dłuższej perspektywie w interesie Polski, tak samo jak całej Europy, jest związanie Indii z Zachodem. To nasz interes strategiczny, żeby Indie pozostały po stronie Europy, a nie skierowały się przeciwko niej.

Dr Patryk Kugiel

Główny analityk w programie Azja-Pacyfik w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (PISM). Autor wydanej niedawno przez wydawnictwo Routledge książki „India's Policy towards the European Union in the post-Cold War era”

Dyplomacja
Sekretarz skarbu USA: Mark Carney wycofuje się ze słów wypowiedzianych w Davos
Dyplomacja
Donald Trump znów uderza cłami. Ukarał Koreę Południową
Dyplomacja
Viktor Orbán: Wołodymyr Zełenski w Davos przekroczył granicę
Dyplomacja
Po rozmowach na Kremlu Rosja wskazuje warunek pokoju na Ukrainie
Dyplomacja
Kiedy łotewskie wojska pojadą na Grenlandię? Rozmowa z ministrem obrony Łotwy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama