Na drodze do podpisania umowy handlowej między Unią Europejską a Indiami stoi cały czas wiele nierozwiązanych problemów. Jednym z nich są cła na samochody i alkohol, a innym – rynek stali. Unia Europejska w efekcie umowy liczy na złagodzenie wspomnianych ceł, a Indie planują zwiększyć eksport swojej stali na unijny rynek. Umowa nie ma uwzględniać strategicznie chronionego w Indiach sektora rolnego.

Umowa handlowa między Unią Europejską a Indiami: Co oznacza dla unijnego rynku stali?

Znaczenie umowy podkreśla cytowana przez WNP dr Judyta Latymowicz, ekspertka ds. relacji polsko-indyjskich:

– To będzie największa i najbardziej ambitna umowa handlowa, jaką UE kiedykolwiek zawarła z krajem spoza Europy. Skorzystają na niej przede wszystkim ci, którzy zaczną działać jeszcze przed jej podpisaniem.

Czytaj więcej

Polska odpuściła zabezpieczenia przed skutkami Mercosur. Chroni tylko wódkę

Problematyczną kwestią, jak zauważa WNP, może być hutnictwo. W przypadku każdej ze stron przyszłej umowy sytuacja na rynku stali znacząco się różni. Hutnictwo w Unii Europejskiej znajduje się w trudnej sytuacji i walczy o to, aby nie tracić produkcji, podczas gdy sektor ten w Indiach bardzo szybko się rozwija, a produkcja stali i jej zużycie rosną.

W związku z tym pod koniec listopada 2025 roku firmy metalurgiczne i ceramiczne z Unii Europejskiej przedstawiły zastrzeżenia do planowanej umowy handlowej z Indiami. Zwróciły uwagę m.in. na różne poziomy ochrony klimatu, a co za tym idzie koszty dla przemysłu.

Czytaj więcej: Przy tej umowie Mercosur to przedszkole. Europejski przemysł ze strachem zerka na Indie